Dziennik Gazeta Prawana logo

"Ktoś jak Duda, ale taki, który nie zdradzi". Kogo PiS wystawi do walki o Warszawę?

18 października 2017, 09:45
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Patryk Jaki
Patryk Jaki/PAP
Wiceminister Patryk Jaki wysyła sygnały, że jest zainteresowany posadą po Hannie Gronkiewicz-Waltz.

Tą wczorajszą wypowiedzią Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości i szef komisji weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji, dał do zrozumienia, że chce kandydować na stanowisko prezydenta stolicy. I spowodował sporo zamieszania, zarówno w szeregach Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, jak i Prawa i Sprawiedliwości.

W wyścigu po schedę po Hannie Gronkiewicz-Waltz widać na razie dwie ligi kandydatów. Druga to kandydaci zgłaszani po to, by pokazać obecność w polityce takich ugrupowań, jak lewica czy Kukiz’15. Pierwsza liga to ci, którzy faktycznie mają szanse na wygraną. Wydaje się, że dziś można do niej zaliczyć kandydatów trzech ugrupowań – PiS, PO i Nowoczesnej.

Dla PO walka o władzę w stolicy to swoiste być albo nie być. Warszawa uchodzi za silny bastion tej partii. Oddanie go mogłoby zwiastować późniejszą przegraną w wyborach parlamentarnych. Władza w stolicy to także prestiż oraz budżet nieporównywalny z innymi miastami – w tym roku zakładane są wydatki rzędu 16,5 mld zł.

Na giełdzie nazwisk PO oprócz Rafała Trzaskowskiego pojawiają się Andrzej Halicki i Małgorzata Kidawa-Błońska, choć w grze jest głównie pierwsza dwójka kandydatów. Politycy tej partii zdają sobie sprawę, że wystawiony przez nią kandydat będzie, mniej lub bardziej słusznie, kojarzony z aferą reprywatyzacyjną. Wczoraj w ten właśnie sposób potencjalnego konkurenta zaatakował Patryk Jaki. stwierdził, przypominając, że polityk PO był szefem kampanii wyborczej obecnej prezydent.

Nie jest też tajemnicą, że temat dzikiej reprywatyzacji będzie główną bronią obozu Zjednoczonej Prawicy w wyborczej walce o Warszawę. Patryk Jaki nie omieszkał wczoraj przypomnieć, że „gdy wybuchła afera reprywatyzacyjna, byli politycy Platformy, którzy się od niej odcinali. Rafał Trzaskowski do tych polityków nie należał”. mówi DGP Rafał Trzaskowski.

PO ma świadomość zagrożeń i rozważa zejście z linii ciosu przez wystawienie wspólnego kandydata z Nowoczesną. Trwają na ten temat rozmowy między liderami. Tyle że PO i Nowoczesna mają odmienne wizje. W PO można nieoficjalnie usłyszeć o kandydaturze Kamili Gasiuk-Pihowicz. Koncepcja zakłada, że jeśli zdobyłaby najważniejszy fotel w ratuszu, wówczas dobrałaby sobie zastępców z PO. mówi nam jeden z czołowych polityków PO.

– przyznaje politolog Antoni Dudek. ocenia Dudek.

Tyle że Nowoczesna jest jedynym ugrupowaniem, które ma już kandydata. Paweł Rabiej zdobył poparcie stołecznych struktur partii. Dlatego awanse PO wobec Kamili Gasiuk-Pihowicz są traktowane jako próba poróżnienia polityków Nowoczesnej. Rabiej nie zamierza rezygnować, ale nie ma nic przeciwko porozumieniu z PO w sprawie jego kandydatury. Jest to jednak kłopotliwe dla Platformy, bo co innego kandydat wynegocjowany i wspólny, a co innego poparcie już wystawionego przedstawiciela konkurencji. twierdzi Antoni Dudek.

Deklaracje Patryka Jakiego oznaczają spore komplikacje także w PiS. Powód jest prosty – jest on związany z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry, stanowiącą przystawkę PiS w obozie Zjednoczonej Prawicy. zauważa Antoni Dudek. Dlatego PiS myśli o kandydaturze marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. mówi DGP jeden z polityków PiS.

Stratedzy PiS zdają sobie sprawę, że Warszawa to bardzo trudny teren, bo przeważa tu liberalny elektorat. Wystawianie kandydata z pierwszej politycznej linii może zmobilizować przeciwników PiS. spekuluje polityk PO, chcący zachować anonimowość. Pytanie, czy w grę wchodzi też inny scenariusz – polegający na wystawieniu kandydata, który nie jest bezpośrednio związany z partią. Tak było w 2010 r., gdy PiS poparł kandydaturę Czesława Bieleckiego. spekuluje jeden z posłów PiS. mówi nam jednak Jan Ołdakowski.

Z punktu widzenia partii Jarosława Kaczyńskiego wada takiego rozwiązania jest podobna, jak w przypadku kandydatury Patryka Jakiego, tzn. na ile taki prezydent okazałby się człowiekiem PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj