Mamy kryzys instytucji, KNF czyli nadzoru bankowego. Dowiadujemy się, że w KNF można załatwić sprawę za łapówkę, że KNF może być wykorzystywana jako instrument do konfiskaty mienia - ocenił w "Kropce nad i" na antenie TVN24 Marek Belka, były premier. Były szef NBP stwierdził też, że KNF nie powinna trafić pod bezpośrednią kontrolę szefa rządu. Trzeba by wybrać przewodniczącego, który jest jak najdalej od układów politycznych, jak najdalej od PiS - stwierdził.

Belka skomentował też nagraną rozmowę między Leszkiem Czarneckim a szefem KNF, Markiem Chrzanowskim. W interesie społecznym jest pomoc w uzdrowieniu banku, a nie doprowadzenie go do bankructwa. Jeżeli byłaby to prawda, to kryminał - powiedział. To najpoważniejsza sprawa o charakterze aferalnym chyba w ostatnim 30-leciu. Warto byłby ją wyjaśnić - ocenił.

Były premier skrytykował też politykę kadrową PiS. Jego zdaniem, PiS nie kryje się z tym, że nie stawia na kompetencje, tylko na lojalność, to prowadzi do nepotyzmu, zatrudniania kolegów, przyjaciół, znajomych, rodziny. Tego rodzaju polityka kadrowa prowadzi do podejrzeń. Ta polityka kadrowa jest zła, jest z piekła rodem i ona czkawką już zaczyna się odbijać - podsumował Belka.