O tym, że Janusz Korwin-Mikke najpierw kupił kilka rodzajów sztucznych ogni, a potem rzucał je pod łapy swojego psa, jako pierwszy napisał "Super Express".

Poinformował też, że zwierzę nie bało się wybuchów, bo "Odi to pies myśliwski".

Tymczasem "miłośnicy zwierząt podkreślają, że noworoczne pokazy fajerwerków powodują stres u psów i apelują o ograniczenie używania sztucznych ogni. W tym roku od miejskich pokazów odstąpiły m.in. Warszawa, Wrocław, Olsztyn, Chorzów i Gdańsk".

Zachowanie lidera partii Wolność zbulwersowało posła PO Tomasza Cimoszewicza.

"Korwin, ty sadystyczny oszołomie! Rzucać petardy hukowe pod psa? Dla zabawy? Ekscytuje cię przemoc?" - napisał na Facebooku. I dodał: "Umówmy się na strzelnicy, wystrzelę ci kilka razy koło ucha i zobaczymy jak reagujesz na huk".

Cimoszewicz zapowiedział też złożenie zawiadomienia do prokuratury. "Wolność, której tak się domagasz, nie legitymizuje głupoty z której bierze się przemoc wobec ludzi ani zwierząt" – skwitował.