Żaryn ocenił, że "rzeczywistość, którą nazywamy pedofilią w Kościele, jest wykorzystywana do walki z Kościołem" i "nie służy do jego naprawy". Według senatora w tej sprawie trzeba odróżnić dwie płaszczyzny.

- Z jednej strony, my chrześcijanie jesteśmy wychowani na nauczaniu Kościoła. Dla nas jest to autorytet jako dzieło Pana Boga. Dlatego jesteśmy wstrząśnięci każdą tego typu dramatyczną prawdą dotyczącą aktów pedofilii w Kościele - powiedział senator.

- Z drugiej strony, zdajemy sobie sprawę z tego, że ten temat jest dziś intencjonalnie traktowany jako sposób na wyrugowanie Kościoła, na wyrugowanie nauczania katechizmu katolickiego z przestrzeni publicznej i zastąpienia pseudonauką i pseudoideologią, która będzie sprzyjać rozwojowi pedofilii i wszystkich innych zboczeń, które występują w dzisiejszej, szeroko pojętej cywilizacji ludzkiej - dodał.

Zdaniem Żaryna temat pedofilii w kościele to "temat dramatyczny, który wynika z troski o Kościół katolicki i pokazuje jak głęboko patologie wytworzone poza Kościołem i wbrew nauczaniu Kościoła weszły w strukturę duchowieństwa katolickiego". - Tzw. pedofilia w Kościele jest przede wszystkim tematem dla ludzi Kościoła - powiedział.

- Jeżeli Kościół katolicki zniknie z powierzchni Ziemi, to będzie to znak końca świata. A ja bardzo chciałbym, żeby moje dzieci i wnuki oraz kolejne pokolenia żyły w tym świecie w obecności Kościoła Chrystusowego, a nie Kościoła, który byłby zdeptany przez jego wrogów. Zarówno za sprawą autentycznych przewin ludzi Kościoła jak i za sprawą złych intencji, które ten Kościół dzisiaj i jego autorytet podważają - podkreślił senator.

Senator odniósł się też do przedstawionych w filmie Tomasza Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu" duchownych, którzy mieli być Tajnymi Współpracownikami Służby Bezpieczeństwa. - W okresie PRL szefostwo IV Departamentu Służby Bezpieczeństwa szkoliło swoich funkcjonariuszy jak zdobywać agenturę wśród duchownych. Robiło to za pomocą różnych instrukcji. Zbieranie tzw. materiałów kompromitujących było jednym z najważniejszych zadań bezpieki - mówił Żaryn.

- W ramach TEOK, czyli Teczek Ewidencji Operacyjnej na Księdza, wszyscy duchowni byli objęci inwigilacją, ponieważ komuniści traktowali Kościół i duchowieństwo jako wroga państwa. W jej ramach zbierano materiały na temat księży, aby ich kompromitować oraz wykorzystywać w ramach różnych gier operacyjnych z zaangażowaniem np. prasy - powiedział senator.

Według niego materiały kompromitujące zbierano na księży przede wszystkim po to, żeby - jak mówił - "czynić z nich powolne narzędzia, czyli Tajnych Współpracowników pozyskanych pod wpływem szantażu". - Kompromitujące materiały obyczajowe były także narzędziem do zdobywania agentury w innych środowiskach, np. literackich. Jest to dzisiaj dość dobrze rozpoznane - dodał.