Film braci Sekielskich jest komentowany przez hierarchów Kościoła katolickiego w różnym tonie. Z jednej strony prymas Polak i abp Gądecki przepraszali ofiary i dziękowali twórcom filmu, z drugiej abp Głódź stwierdził, że "nie ogląda byle czego", a abp Jędraszewski, że "z kłamstwa robi się dzisiaj element polityki wielkiej".

- Dzisiaj w Kościele obchodzimy Niedzielę Dobrego Pasterza. Zanim przejdę do tego, czego nie powinniśmy obchodzić, (chcę - red.) żebyście zrozumieli tę dysproporcję i umieli odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Kościół jest owczarnią, czy miejscem dla stada wilków w koloratkach, tych, którzy są w stanie oskubać każdą, zwłaszcza najsłabszą owcę i rozdzierać jej rany sukcesywnie i systematycznie, krok po kroku i żebyście zrozumieli, że nadchodzi sąd nad tymi wilkami w koloratkach, nadchodzi. On już jest – tymi słowami ks. Prusak rozpoczął swoje kazanie.

Na swojej stronie udostępnił je portal tvn24.pl.

Nawiązując do dokumentu braci Sekielskich, stwierdził, że nie jest film sfabularyzowany, tylko dokument. - To są konkretne twarze, konkretne ofiary, konkretni sprawcy i ci, którzy ich chronili i chronią – mówił i dodał, że to "dzieje się na naszych oczach". Stwierdził, że wszyscy, którzy zobaczą ten film powinni zadać sobie pytanie: "jak Kościół w postawie tych, którzy twierdzą o sobie, że reprezentują dobrego pasterza, się tak zagubił? Co się stało z tym, że my głosimy jedno, a robimy drugie?".

- Zobaczycie stado, które nie należy do księży ani biskupów. Zobaczycie te owce, które były najsłabsze wtedy, kiedy były zranione. Zresztą mogły być zranione tylko dlatego, że były najsłabsze. I zobaczycie te wilki w koloratkach - od zwykłych księży po biskupów. Zobaczycie po prostu ludzi zepsutych. Do szpiku kości. Jeśli papież Franciszek mówi, że tacy księża i biskupi istnieją, to nie używa metafory. Zobaczycie ich w tym filmie - przyznał. - Jak może ksiądz mówić, że pod moim dachem mogę robić cokolwiek, na cokolwiek mam ochotę, nawet jeśli wiem, że daję schronienie księdzu przestępcy. I jest z tego dumny i mówi, że tu, u siebie, nic go innego nie obchodzi. On to mówi do kamery. On nie udaje. On naprawdę tak myśli i tak się zachowuje. Jak można słuchać biskupów, którzy potrafią kłamać do samego końca? Którzy lekceważą głosy tych zranionych i tych, którzy się o nich troszczą i mówią jedno, choć wszyscy inni wiedzą swoje. I potrafią nas pouczać, potrafią wskazywać przeciwników i wrogów gdzieś indziej, tylko nie w swoich szeregach. Zresztą sami ich reprezentują - głosił ksiądz.

Zaznaczył, że na szczęście "to nie cały Kościół". Zaznaczył jednak, że "to nie cały Kościół". - Dzięki Bogu, bo co by było, gdyby to była znaczna jego część. To byłaby apokalipsa. Ale wystarczy ta jedna skrzywdzona owca, bo przecież dla tej jednej wszystko zrobił Jezus – powiedział.

Zwrócił uwagę, że niektórzy księża i biskupi myślą, że jak w spokoju dotrwają do emerytury, to im się coś uda. - Nie. Sąd przyszedł już nad nimi. Od wczoraj. Od wczoraj nie będą mieli spokoju. I nie mogą mieć, skoro przy ich zmowie milczenia rozrywane są niewinne ludzkie istoty - ocenił. - Jak można to wiedzieć i sprawować Eucharystię? Jak można to wiedzieć i głosić Ewangelię? Do jakiego rozszczepienia w czyimś życiu musi dojść, żeby można było to robić i udawać, że to jest wyolbrzymiony problem, że to jest atak na Kościół? A kto te dzieci zranił? Kto, jak nie księża? Pod auspicjami swoich przełożonych. Jak można mówić, że to jest atak na Kościół? Jak można doprowadzić do tego, do czego doprowadzają niestety polscy biskupi, że zaczynamy mieć Kościół w Polsce dwóch Kościołów: Kościół episkopatu i nas? Na mocy jakiego autorytetu my mamy słuchać biskupów? - zadawał pytania.

Ks. Prusak skomentował także wypowiedzi biskupów na temat filmu.

Przyznał, że "jeśli ma do wyboru głos ofiary i głos biskupa, to wie, gdzie jest głos Boga - to jest głos ofiary". - Niestety, nie mogę powiedzieć, że w każdym, albo nawet większości przypadków, to jest głos biskupa. Po tym, co wczoraj widziałem - nie mogę tego powiedzieć. I nie wystarczą mi teraz dwa odosobnione głosy dwóch hierarchów po tym, jak ten film obejrzeli. Bo nieznośne było ich milczenie tam, w tym filmie, gdzie ich nie było. Co i kto wtedy stanął im na drodze, żeby mogli zaświadczyć Ewangelii? - mówił w swoim kazaniu ksiądz.

Odniósł się również do tego, że w najbliższym czasie dzieci idą do komunii. - Jaki Kościół one widzą? I myślicie, że te dzieci będą tak sukcesywnie chodzić do tego Kościoła? Za 10 lat on (Kościół - red.) będzie w połowie pusty, bo my nie słyszymy tego, czego domaga się od nas papież Franciszek, że Kościół potrzebuje nawrócenia. Myśmy się tak skupili na cywilizacji śmierci i szukamy jej gdzieś tam, poza sobą, że myśmy nie zobaczyli, że ona jest bliżej nas, niż nam się wydaje. W naszych szeregach - powiedział. Przyznał, że "ten proceder trwa od lat i to jest cywilizacja śmierci".

- Staliśmy się jako Kościół tak bardzo skupieni na sobie, żeby pouczać innych, że wyhodowaliśmy stado wilków. Tak już nie może być. I nie możecie na to pozwolić. Bo to przecież są wasze dzieci. To księża krzywdzą wasze dzieci. Nie swoje. Nie ma na to i nie może być zgody - zaapelował. - Domagajcie się - bo tylko to cokolwiek głęboko na dłuższą metę zmieni - żeby w polskim Kościele, tak jak w innych Kościołach na Zachodzie, była powołana mieszana komisja duchownych i świeckich, którzy zadbają o to, aby procedury były wykonywane tak, jak mają być; żeby chronić ofiary i tym ofiarom pomagać, żeby nie pomagać przestępcom, co nie znaczy wysyłać ich do piekła, ale im nie pomagać, bo to przecież księża. Jak tak można? - dodał. Podkreślał, że "ksiądz to, całe szczęście, nie Bóg".

- Na tym filmie zobaczycie, co z księdza może zrobić mentalność, że on jest drugim Jezusem. Jak to jest zgubne. To nie tylko narcyzm, ale choroba. Żaden ksiądz nie jest drugim Jezusem. Użycza mu tylko swoich rąk, głowy i serca, jak jeszcze je ma wtedy, kiedy sprawuje sakramenty i tylko wtedy - powiedział. - Ten Kościół się nie rozwalił tylko dzięki temu, że jest zbudowany na sakramentach, a nie na ludziach. Bo te wilki są w tym Kościele od samego początku. Jest ich czasami więcej, a czasami mniej i łatwiej im się ukrywać - przyznał.

Apelował do wiernych o to, by nie bali się reagować. - Takich wilków w koloratkach nie jest więcej w tym stadzie, to też muszę z tego miejsca powiedzieć. Tak jest, na szczęście. Bo inaczej kazałbym wam nie przychodzić do Kościoła - powiedział. - Ale pamiętajcie, że ofiarom potrzebna jest troska, także wasza. To wasza dojrzałość chrześcijańska za bycie członkami tego Kościoła, nie wasze bieganie na klęczkach koło takiego, czy innego księdza, czy biskupa. Koniec z tym. Z tym bałwochwalstwem. Koniec. W przeciwnym wypadku te dysfunkcje będą się rozmnażać. Nie ta ofiara, to inna, nie w tym miejscu, to gdzie indziej - ostrzegał.

Na koniec stwierdził, że "kościół oparty jest na Jezusie, a nie na księżach".