Czy Pani zdaniem sprawa Marka Falenty wymaga powołania komisji śledczej czy nie? Gdy rządziła Platforma Obywatelska nie zdecydowała się na takie działanie. Dziś się go domaga.

My nie jesteśmy niekonsekwentni, po prostu okoliczności się zmieniły. Kiedy pojawiła się sprawa pana Falenty, to Prawo i Sprawiedliwość traktowało go jak bohatera narodowego. Ich zdaniem jego nielegalne podsłuchiwanie i nagrywanie zasługiwało na szacunek. Jeszcze świetniej było to upubliczniać. Prokuratura, wówczas jeszcze niezależna, prowadziła działania wyjaśniające, ale w istocie nie przyniosły one rezultatu. W tej chwili pan Falenta, przedtem umykając przed wyrokiem wymiaru sprawiedliwości i osadzeniem w więzieniu, okazuje się przestępcą. A przecież wcześniej mówiono, że tak bardzo przysłużył się ojczyźnie i PiS. Jeśli ktoś taki, z wyrokiem, pisze teraz do premiera czy Prezydenta i nikt nie chce z tym nic zrobić to jako państwo mamy poważny problem. Widać, że nikt z rządzących nie widzi kłopotu. Już wiadomo, że obecna kontrolowana przez Zbigniewa Ziobro prokuratura już nie wyjaśni tej sprawy. Właśnie dlatego potrzebne jest powołanie komisji śledczej.

Na jakie pytania taka komisja śledcza mogłaby odpowiedzieć?

Mogłaby przesłuchać w charakterze świadków osoby, na które powołuje się pan Falenta w swoich listach. A są to przecież prominentni politycy PiS. Wówczas pod rygorem odpowiedzialności karnej osoby te musiałby odpowiedzieć, co tak naprawdę wiąże ich zarówno z tym panem, jak i całą aferą taśmową. Opinia publiczna zasługuje na takie wyjaśnienia. Kto i kiedy kontaktował się z Markiem Falentą, czy rzeczywiście od lat był on, tajnym bądź jawnym, współpracownikiem służb i czy w istocie dawano mu gwarancję bezkarności. Warto zauważyć, że Marek Fanta zachowuje się tak, jakby był przekonany o swojej bezkarności. Komisja śledcza mogłaby odpowiedzieć na pytanie, czy władzę sprawuje w tej chwili ugrupowanie, które rzeczywiście do rządów doszło działaniami przestępczymi, czy rządzi Polską obóz, który wygrał wybory w normalnym procesie demokratycznym. Dziś można mieć co do tego poważne wątpliwości. Jeżeli Marek Falenta ma rację, to władza w Polsce należy dziś do partii, która pod pozorami wolnych i demokratycznych wyborów przejęła rządy stosując metody grupy przestępczej.

I co wtedy?

Mamy wymiar sprawiedliwości i Trybunał Stanu. Na pewno nie samosądy i lincze, lecz wyłącznie działania przewidziane w prawie.

Tymczasem zgodnie z prawem skazano właśnie Tomasza Arabskiego przygotowującego prezydencką wizytę w Katyniu w 2010 roku.

Ktoś, kto tak naprawdę odpowiadał za wizytę Prezydenta Rzeczypospolitej w Smoleńsku z Kancelarii Prezydenta, został właśnie wicepremierem. Natomiast osoba, która współodpowiadała w bardzo minimalnym zakresie, lecz pracowała w Kancelarii Premiera, dostaje wyrok. Zwracam uwagę, że wizytę delegacji Prezydenta organizowała jego kancelaria.

Nie akceptują państwo tego wyroku?

Ten wyrok jest niesprawiedliwy i niesłuszny. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości ani złudzeń.

Sąd wydający wyrok był upolityczniony?

Nie wiem tego, nie znam tego sądu ani sędziów. Wiem jednak, że wyrok ma znamiona wyroku politycznego.

W takim razie czy spodziewa się Pani kolejnych takich werdyktów?

Proszę o to pytać Prawo i Sprawiedliwość, bo nie wiem kogo sobie ono upatrzy na swojego kolejnego wroga.

Gdyby Prezydentem został przedstawiciel Platformy Obywatelskiej to Tomasz Arabski zostałby ułaskawiony?

Istnieje odpowiednia procedura prawna dopuszczająca ułaskawienie. Jeśli dałoby się udowodnić, że ten wyrok jest motywowany politycznie, to bezsprzecznie można będzie ułaskawić Tomasza Arabskiego. Jednak nie po to chcemy zmienić obecnego Prezydenta, żeby ułaskawiał byłego szefa Kancelarii Premiera. Chcemy zmienić władzę, aby w kraju na nowo zaczęła obowiązywać Konstytucja i prawo.

Wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy w USA pokazuje jednak, że ważni partnerzy zagraniczni nie podzielają zarzutów o łamaniu praworządności.

Relacje tej ekipy ze Stanami Zjednoczonymi zawsze były dla niej ważniejsze niż stosunki z Unią Europejską. Ja akurat uważam, że należy tu zachować zdrową równowagę i jedno nie powinno odbywać się kosztem drugiego, tak jak jest obecnie. Im bardziej dystansujemy się od Unii Europejskiej, tym łatwiej wpadamy w objęcia Prezydenta Trumpa. Tyle tylko, że jak na razie to właśnie państwa unijne wspierają Polskę w jej rozwoju przysyłając tu środki w ramach funduszy. W relacjach z USA jest zupełnie odwrotnie. Każda wizyta Prezydenta Dudy u Donalda Trumpa oznacza wydanie kilkunastu miliardów złotych. Tam trzeba jeździć z pieniędzmi.

Czy zwiększona obecność wojsk amerykańskich w Polsce to w takim razie nie za drogi pomysł?

Opowiadamy się za obecnością wojsk amerykańskich w naszym kraju. Dobrze, że tak się dzieje. Popieramy tę zmianę w zakresie polityki USA. Dobrze, że Stany Zjednoczone wzmacniają wschodnią flankę NATO. Trudno mi jednak zbadać jak wielka jest, poza propagandową, wartość tych zapowiedzi. Na pewno im więcej żołnierzy amerykańskich w Polsce, tym lepiej. Powstaje jednak pytanie czy relacje te nie ulegną zmianie po ewentualnej wymianie władzy w USA. PiS nie patrzył tak entuzjastycznie na ewentualną współpracę z Demokratami. Zapewne obecnie te dobre stosunki wynikają z pewnego powinowactwa dusz pomiędzy Donaldem Trumpem a PiS.

Można mówić o wyróżnieniu dyplomatycznym Polski?

Ta wizyta miała znaczenie. Nawet dla Stanów Zjednoczonych tak gigantyczne zamówienia i ogromne kwoty pieniędzy to coś wobec czego nie sposób przejść obojętnie. Zobaczymy w przyszłości co naprawdę wyniknęło z tych porozumień.