Dworczyk pytany w porannym wywiadzie dla Polsat News, czy Falenta napisał list do premiera Morawieckiego powiedział, że to prawda. - - powiedział minister. - - dodał.
- - mówił minister.
- - powiedział Dworczyk. Nie sprecyzował do jakich służb przekazano list - czy do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, czy do innych służb, np. prokuratury.
Według niego, gdyby były jakieś dodatkowe nagrania czy okoliczności, to Falenta podczas procesu, w którym dostał skazany - starając się uniknąć kary - przedstawiłby te wszystkie materiały podczas śledztwa. - - ocenił.
Pytany czy premier w tej sprawie "śpi spokojnie", Dworczyk odparł, że premier Mateusz Morawiecki "przyzwyczajony jest do ciągłych ataków, bo jako jeden z liderów jest ciągle atakowany przez opozycję i różne osoby nieprzychylne rządowi PiS". - - powiedział.
Podkreślił, że jeszcze niedawno "Marek Falenta, który przez polityków Platformy Obywatelskiej był nazywany najgorszą postacią spod ciemnej gwiazdy, dzisiaj wykorzystywany jest i przedstawiany jako niemal bohater i osoba wiarygodna".
Przypomniał, że to w czasie rządów PiS Falenta został skazany prawomocnym wyrokiem a następnie w ramach ekstradycji sprowadzony do Polski.
Falenta, biznesmen skazany w aferze podsłuchowej, został zatrzymany w Hiszpanii. Wcześniej Sąd Okręgowy w Warszawie na wniosek policji wydał za nim Europejski Nakaz Aresztowania, po tym gdy nie stawił się 1 lutego w zakładzie karnym, by odbyć karę więzienia. Falenta został wydany Polsce przez hiszpańskie władze i przetransportowany do Warszawy.
Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. Sprawa dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.
Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska.