Jak wcześniej informował TVN24 Falentę przywieziono do prokuratury w czwartek o godz. 10.40, gdyż na godz. 11 był zaplanowana z nim "czynność procesowa". TVN24 podawał, że chodzi o przedstawienie biznesmenowi nowych zarzutów dot. nieznanych dotąd opinii publicznej nagrań, których ma być nawet "dwa tysiące godzin".
- powiedział dziennikarzom mec. Małecki.
Jak podkreślił . - zastrzegł adwokat. Dodał, że planowane są jeszcze kolejne czynności z udziałem jego klienta. - dodał.
W czerwcu br. rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Marcin Saduś mówił PAP, że przeciwko Falencie trwa postępowanie w sprawie nagrań, które zostały opublikowane, bądź wiedzę o nich podjął prokurator, po zakończeniu sprawy objętej skierowanym aktem oskarżenia i zapadłym już prawomocnym wyrokiem. Jak zaznaczył, dotychczas Falenta nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień w tej sprawie.
Prokurator informował wtedy jednocześnie, że planowane jest wykonywanie czynności procesowych z udziałem Falenty, ale ich termin należy uzgodnić z dyrektorem zakładu karnego, w którym Falenta odbywa wyrok. Według ówczesnych ustaleń PAP, czynności te miały polegać na rozszerzeniu zarzutów dotychczas przedstawionych Falencie.
W grudniu 2017 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie wymierzył Falencie prawomocnie karę 2,5 roku więzienia oraz grzywnę za podsłuchy w restauracjach. Tym samym SA utrzymał wtedy wyrok wymierzony w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy. O tym, że Falenta ma odbyć zasądzoną mu karę 2,5 roku więzienia, zdecydował 31 stycznia Sąd Apelacyjny w Warszawie. Odrzucił tym samym zażalenia obrońców, którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary m.in. ze względu na stan zdrowia skazanego. Falenta miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale tego nie zrobił. Od tamtego czasu się ukrywał i był poszukiwany. Wydano za nim także Europejski Nakaz Aresztowania. Falenta został zatrzymany w Hiszpanii piątego kwietnia br. Przewieziono go do Polski. Trafił do więzienia.