Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn uważa, że sugerowanie, iż na zmianach w 2015 roku zyskała Rosja, jest groteskowe, szczególnie podczas trwającej "przełomowej wizyty" prezydenta Andrzeja Dudy w USA.
Zespół PO-KO zajął się w czwartek sprawą taśm Falenty w kontekście ostatnich doniesień medialnych dotyczących prośby o ułaskawienie skierowanej do prezydenta oraz przygotowywanej książki na ten temat. Gościem zespołu był b. szef ABW Krzysztof Bondaryk.
- oceniła Kluzik-Rostkowska.
- przekonywała posłanka PO-KO.
- uważa Kluzik-Rostkowska.
zaznaczyła.
Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn, proszony przez PAP o odniesienie się do konkluzji czwartkowego posiedzenia zespołu, przypominał przemówienie ministra Mariusza Kamińskiego z maja 2016 roku, w którym opisał sposób działania służb specjalnych wobec afery taśmowej.
- przypomniał wypowiedź Kamińskiego.
- wyjaśniał wówczas Kamiński.
Żaryn przypomniał, że w 2016 r. minister mówił, że "oprócz zespołu specjalnego, powołanego przez szefa ABW, procedurę operacyjną dotyczącą nielegalnych nagrań prowadzili funkcjonariusze Departamentu VI ABW. Dyrektor tego departamentu przekazywał funkcjonariuszom zajmującym się tą sprawą sugestie, że za nielegalnymi nagraniami stoją osoby związane z byłym kierownictwem CBA. Informacje te zostały przez funkcjonariuszy zweryfikowane i uznane za niewiarygodne. Jednocześnie uniemożliwiono jednemu z funkcjonariuszy, prowadzących tę sprawę, zweryfikowanie okoliczności, które prowadziły do wniosku, że za organizację nielegalnych nagrań i ich upublicznienie odpowiadają osoby związane z jednym z polityków Platformy Obywatelskiej, walczącym o odbudowanie swojej pozycji politycznej".
Żaryn zaznaczył, że z tego fragmentu, który przytoczył wynika jasno, że za rządów PO-PSL badano ten wątek, zaś służby specjalne wykluczyły udział osób związanych z byłym kierownictwem CBA w tzw. aferze taśmowej. - podkreślił rzecznik.
powiedział.
- ocenił rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Falenta został skazany w 2016 r. przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 2,5 roku więzienia w związku z tzw. aferą podsłuchową. Wyrok uprawomocnił się w grudniu 2017 r. 1 lutego 2019 r nie stawił się w więzieniu. W kwietniu został zatrzymany w Hiszpanii i wydany Polsce.
Sprawa, w której został skazany, dotyczyła nagrywania od lipca 2013 r. do czerwca 2014 r. na zlecenie Falenty w warszawskich restauracjach osób z kręgów polityki, biznesu oraz funkcjonariuszy publicznych. Nagrano m.in. ówczesnych szefów: MSW - Bartłomieja Sienkiewicza, MSZ - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury i rozwoju - Elżbietę Bieńkowską, prezesa NBP Marka Belkę i szefa CBA Pawła Wojtunika.
Ujawnione w tygodniku "Wprost" nagrania wywołały w 2014 r. kryzys w rządzie Donalda Tuska i prawdopodobnie miały wpływ na przegraną PO w wyborach parlamentarnych w 2015 r.