Dziennik Gazeta Prawana logo

Izrael krytykuje porozumienie Trumpa z Iranem. "Katastrofa"

dzisiaj, 07:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Trump
Trump/Shutterstock
Izraelscy politycy otwarcie krytykują nowe porozumienie Donalda Trumpa z Iranem, nazywając je "katastrofą" i poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa regionu. Podczas gdy premier Benjamin Netanjahu stara się utrzymać relacje z Waszyngtonem, członkowie jego rządu zapowiadają ignorowanie ustaleń dotyczących konfliktu na Bliskim Wschodzie. USA domagają się od Izraela zaprzestania ataków na Hezbollah, ale Izraelczycy twardo obstają przy swojej doktrynie obronnej.

Jak podaje "Washington Post", izraelscy politycy – zarówno z koalicji rządzącej, jak i opozycji – negatywnie przyjęli porozumienie ogłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Umowa między Waszyngtonem a Teheranem ma zakończyć działania wojenne, otworzyć negocjacje w sprawie programu nuklearnego Iranu, sytuacji w cieśninie Ormuz oraz znieść część sankcji nałożonych na Iran.

Izraelscy krytycy nie przebierają w słowach. Nazywają układ "złym porozumieniem" oraz "kołem ratunkowym dla morderczego reżimu w Teheranie". Wskazują, że decyzje USA bezpośrednio uderzają w bezpieczeństwo ich kraju.

Rząd Netanjahu w ogniu krytyki

Politycy izraelscy otwarcie kwestionują ustalenia prezydenta USA. Minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben Gwir ogłosił, że porozumienie "nie wiąże" Izraela, ponieważ jest on "niepodległym i suwerennym państwem".

Równie sceptyczny pozostaje szef resortu finansów Becalel Smotricz. Uznał on porozumienie za szkodliwe dla Izraela i całego wolnego świata. Zażądał przy tym utrzymania pełnej swobody działań armii izraelskiej (IDF) w walce z Hezbollahem. Z kolei minister obrony Israel Kac zapowiedział, że wojska izraelskie pozostaną "bezterminowo" w Libanie i Strefie Gazy, realizując nową doktrynę bezpieczeństwa.

Netanjahu w trudnej sytuacji

Premier Benjamin Netanjahu wybiera ostrożną drogę. Unika otwartej konfrontacji z prezydentem USA, choć podkreśla różnice zdań. Podczas briefingu w Jerozolimie stwierdził, że relacje z Trumpem to partnerstwo, w którym "czasem patrzymy na sprawy mniej zgodnie". Premier podkreślił jednak, że jako przywódca kraju jest zobowiązany do zapobieżenia zagrożeniu nuklearnemu.

Politolożka Gayil Talshir z Uniwersytetu Hebrajskiego uważa, że premier znajduje się w politycznej izolacji. Jej zdaniem, niedzielny izraelski atak na Bejrut był politycznym manifestem – sposobem na pokazanie, że Netanjahu potrafi sprzeciwić się Trumpowi. Ekspertka ocenia, że "projekt życia Netanjahu wali się na jego oczach", a premier nie ma już na kogo zrzucić odpowiedzialności.

Waszyngton kontra Jerozolima

Napięcie w relacjach amerykańsko-izraelskich rośnie. Wiceprezydent USA J.D. Vance przyznał, że administracja w Waszyngtonie obawia się irańskiego odwetu za izraelskie ataki w Libanie. Sam Donald Trump miał rzekomo w ostrych słowach domagać się od Izraela zaprzestania uderzeń na Hezbollah.

Ta presja budzi wściekłość części izraelskich komentatorów. Yinon Magal, popularny prezenter telewizyjny, nazwał Trumpa "przegranym", a jego otoczenie oskarżył o zdradę interesów Izraela. W debacie publicznej przywołuje się nawet słowa Henry’ego Kissingera, który ostrzegał, że "być wrogiem Ameryki może być niebezpieczne, ale być jej przyjacielem jest śmiercionośne".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj