W rozmowie z Agnieszką Gozdyrą, Monika Jaruzelska opowiedziała o jednej z rozmów w "ostatnich dniach życia" swojego ojca - generała Wojciecha Jaruzelskiego.

- Moniczko, jak mnie już nie będzie, to są takie trzy osoby, na które na pewno możesz w życiu liczyć, bo ja im bardzo pomogłem - przytoczyła jego słowa w Polsat News. Wśród nich generał miał wymienić Aleksandra Kwaśniewskiego.

- Od czasu pogrzebu ojca z Aleksandrem Kwaśniewskim nie miałam kontaktu i kiedy zmarła moja mama, i kiedy radni PiS chcieli zabrać mi dom, a nawet kiedy była 5. rocznica śmierci ojca i razem ze środowiskami wojskowymi przy grobie ojca zorganizowaliśmy takie spotkanie wspominkowe. Pan prezydent powiedział, że będzie, jednak nie znalazł czasu - powiedziała Jaruzelska.

Dodała, że były prezydent "nie zadzwonił, nie porozmawiał" i nie poprosił jej osobiście, by zrezygnowała z wyborów do Senatu.

- Kiedyś mój ojciec zaczepił Aleksandra Kwaśniewskiego na jakichś schodach, kiedy ten był jeszcze młodym politykiem i zastanawiał się, czy przyjąć jakąś funkcję polityczną. Ojciec mu powiedział: "Aleksandrze, czas założyć cięższą zbroję". Dziś on ją zamienił na balowy smoking i ja rozumiem tę decyzję, tylko niech nie zabrania walki innymi, jeśli on nie startuje - wspominała.

Zaznaczyła, że wśród tych trzech osób jej ojciec nie wymienił byłego premiera Leszka Millera, a to on wspierał ją w wyborach i wciąż to robi.

Dodała, że jeśli dostanie mandat senatora, nie będzie czuła satysfakcji kosztem polityków Lewicy. Zadeklarowała również, że w wyborach do Sejmu zagłosuje na warszawską "szóstkę" Koalicji Obywatelskiej - Katarzynę Piekarską.