Dziennik Gazeta Prawana logo

Rolicki: Demokracja i gwarancje dla mniejszości

17 listopada 2007, 00:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wybraliśmy Platformę nie dla pięknych oczu pana Tuska, lecz z racji obietnic odmienienia życia nad Wisłą. Czyli uczynienia z Polski kraju, w którym społeczeństwo będzie obywatelskie, a omnipotencja państwa zostanie ograniczona - pisze w "Fakcie" publicysta Janusz Rolicki.

Tymczasem już pierwsze praktyki rządzącej większości - casus wyboru wicemarszałka Senatu i komisji do spraw służb specjalnych - dowodzą, że istnieje ryzyko, że rządzący obóz wskoczy w buty PiS, a więc ulegnie pokusie używania władzy, ile wlezie, w imię budowy lepszej przyszłości. Przestrzegam przed tym. Dzień, w którym większość rządowa zapomni, że demokracja musi gwarantować prawa mniejszości, będzie oznaką przyszłej klęski.

Źródłem utraty władzy dotychczas rządzącego obozu było jej nadużywanie. Przejawiało się to między innymi blokadą powołania komisji śledczej dla zbadania kilku poczynań służb specjalnych. W gruncie rzeczy też PiS uczynił więcej niż można, aby komisje nie powstały. Gdy nie miał już większości dyspozycyjnej w Sejmie, sięgnął do prawnych kruczków będących w dyspozycji marszałka. Wniosek stąd jest jeden. Należy teraz zweryfikować przepisy regulaminu sejmowego, jak i tryb powoływania komisji śledczych tak, aby stały one na straży praworządności.

Co przez to rozumiem? Po pierwsze, należałoby wprowadzić regulaminowy przepis, że wniosek o powołanie komisji musi być głosowany w Sejmie w ciągu najdalej dwóch tygodni czy miesiąca od daty złożenia. I przyjąć zasadę, że do powołania komisji wystarczy kwalifikowana mniejszość, czyli 35 bądź 40 procent ogółu posłów. Dlaczego?

Komisje, jak rzekło się powyżej, powinny być batem na pokusy nadużywania władzy. W sytuacji, gdy do ich powołania niezbędna jest, tak jak dzisiaj, większość sejmowa, przepis ten staje się martwy. Bo zgodnie z zasadą: śmierć frajerom, większość rządowa zawsze będzie blokowała obdarowanie opozycji bacikiem na samą siebie. Casus sprawy Rywina jest w tym względzie tak pouczający, że do dziś komisja Ziobry i Rokity śni się po nocach Millerowi. I w rezultacie żaden premier - patrz J.K. w poprzedniej kadencji - nie przymuszony nie wsadzi głowy pod komisyjną gilotynę.

Jeśli więc pan premier Donald Tusk chce dowieść swych dobrych intencji, w które tak wielu z nas uwierzyło 21 października, niech zmieni prawo zgodnie z sugerowanym tutaj konceptem - dorzucając jeszcze do kompletu wydzielenie urzędu prokuratorskiego z Ministerstwa Sprawiedliwości. Będzie to dowód jego rzeczywistego przywiązania do demokracji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj