Wiceszef resortu sprawiedliwości Marcin Warchoł na wspólnej konferencji prasowej z wiceministrem Michałem Wójcikiem odniósł się do opublikowanego w środę raportu NIK dotyczącego odzyskiwania mienia pochodzącego z przestępstw.
Warchoł podkreślił, że raport NIK "po pierwsze nie jest raportem ministra Banasia, tylko ministra Kwiatkowskiego, to nie jest raport nowy, tylko raport stary, to nie jest raport, który uderza w ministerstwo sprawiedliwości, czy w prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, tylko uderza w ministrów Platformy Obywatelskiej".
Warchoł dodał, że już 12 kwietnia resort sprawiedliwości odpowiadał na ten raport, gdzie wskazywał ówczesnemu szefowi NIK "jak głęboko się myli i manipuluje tamtym raportem pochodzącym ze stycznia 2019 roku".
- mówił Warchoł.
Dodał, że rząd PO przez 8 lat nie zrobił nic, żeby wprowadzić narzędzia pozbawiające przestępców majątku. - zaznaczył.
Podkreślił, że kiedy w 2015 roku Zbigniew Ziobro został szefem MS jedną z pierwszych zmian było m.in. wprowadzenie konfiskaty rozszerzonej.
Warchoł przeczytał również fragment raportu mówiący, że to "prace prowadzone w ministerstwie sprawiedliwości spowodowały poprawę efektywności pozbawiania sprawców przestępstw korzyści uzyskanych z przestępstwa". "To jest fragment tego raportu, ten raport chwali ministra Ziobrę za wprowadzenie skutecznych środków mających na celu pozbawianie przestępców majątku" - zaznaczył.
"To Ziobro wypowiedział wojnę przestępcom gospodarczym"
Z opublikowanego w środę raportu NIK dotyczącego odzyskiwania mienia pochodzącego z przestępstw wynika, że w Polsce nie istnieje "spójny i kompleksowy" system regulujący te kwestie. NIK zwrócił uwagę, że działania służb i instytucji są rozproszone. Ponadto całość procesu odzyskiwania mienia, począwszy od jego zajęcia lub zabezpieczenia do jego faktycznego odzyskania, nie jest objęta monitoringiem i koordynacją. Zdaniem NIK w latach 2014-2018 udało się odzyskać tylko 3 mld zł, podczas gdy nielegalne zyski przestępców oszacowano na 200 do ponad 500 mld zł.
Wiceminister podkreślał, że dokument pokazuje gigantyczną różnicę między sytuacją do 2016 r., a tym, co jest obecnie. mówił.
- przekonywał.
Jak tłumaczył, do momentu połączenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego z tego typu przestępczością walczono Kodeksem karnym skarbowym. dodał. Wskazał przy tym, że przeciwnikiem państwa były "zorganizowane grupy, często o charakterze międzynarodowym, które po prostu się z tego śmiały".
Wiceminister dodał, że odzyskane przez państwo środki można było przeznaczyć m.in. na programy socjalne.