W piątek po południu przed warszawską siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii odbył się protest przeciwko decyzji sądu o dwumiesięcznym areszcie dla aktywisty LGBT Michała Sz., znanego jako Małgorzata Sz. ps. "Margot". Następnie protestujący przeszli na Krakowskie Przedmieście, gdzie doszło do starć z policją - zaatakowany został m.in radiowóz. Policja zatrzymała 48 osób.

Reklama

Według informacji jakie przekazała posłanka KO Klaudia Jachira, wraz z nią w sprawie zatrzymanych interweniowali na komisariatach policji posłowie KO: Michał Szczerba, Katarzyna Piekarska, Urszula Zielińska i Magdalena Filiks, a także posłowie Lewicy: Anna Maria Żukowska, Krzysztof Śmiszek, Magdalena Biejat oraz Beata Maciejewska.

Nawiązując do piątkowego protestu, Żukowska oceniła, że "winą policji jest to, że doszło do eskalacji takich emocji tłumu". Przewodniczący sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych Wiesław Szczepański (Lewica) zwróci się do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o zwołanie specjalnej komisji z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich i ministra spraw wewnętrznych, której celem będzie wyjaśnienie tej sytuacji - zapowiedziała.

Zdaniem Żukowskiej "sceny, które w piątek miały miejsce, były do tej pory znane z innych części świata, a osoby, które zostały zatrzymane, demonstrowały w większości pokojowo".

Natomiast posłanka Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zaznaczyła, że "Lewica nie ma wątpliwości, że piątkowa noc była nocą pokazu siły szeryfa Zbigniewa Ziobry, ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego i polskiej policji". Niewielka musi być ta siła, jeśli demonstruje się ją, atakując młodych ludzi, bo kolorowi ludzie, którzy przyszli na ulicę Solec i Krakowskie Przedmieście zademonstrować solidarność ze swoją prześladowaną koleżanką to bardzo młode osoby, które nie wchodziły w konflikt z prawem - mówiła.

Wiceszef klubu Krzysztof Śmiszek stwierdził, że "mieliśmy do czynienia z naruszeniem prawa do sądu każdej osoby, która została zatrzymana". Prawo do sądu zawiera prawo do pełnomocnika procesowego, nie tylko w momencie, kiedy jesteśmy na sali sądowej, ale także od pierwszej sekundy zatrzymania przez organ państwowy. Wczoraj, mimo że pełnomocnicy stawili się licznie w każdym komisariacie, ta pomoc prawna była uniemożliwiona - podkreślił.

Jak ocenił, "nasze państwo jest słabe wobec silnych, a silne wobec słabszych".

Według prokuratury, Michał Sz. - przedstawiający się jako Małgorzata Sz. "Margot" - podejrzany jest o dokonanie czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza fundacji pro-life oraz niszczeniu mienia należącego do fundacji. Chodzi o zdarzenia z 27 czerwca tego roku. Taki czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności. Sąd zastosował wobec niego w piątek dwumiesięczny areszt tymczasowy, uwzględniając zażalenie prokuratora.