Trzecia już nowelizacja ustawy na rzecz ochrony ludności w przypadku epidemii o zasięgu ogólnokrajowym, przygotowana przez ministra zdrowia Jensa Spahna (CDU), ma upoważnić jego resort do wydawania prewencyjnych rozporządzeń „jeśli jest to konieczne, aby chronić ludność przed ryzykiem poważnych chorób zakaźnych”. Przepisy miałyby obowiązywać także po 31 marca 2021 r., kiedy upływa termin ważności aktualnych regulacji.
Zostały one przyjęte na początku epidemii 27 marca i doprecyzowane w maju. Mówiąc w skrócie, Bundestag przyznał wówczas rządowi prawo do reagowania na rozwój epidemii przy pomocy rozporządzeń i z pominięciem Bundesratu – drugiej izby niemieckiego parlamentu, w której zasiadają przedstawiciele krajów związkowych.
Najnowsze propozycje zakładają, że władze będą mogły zobowiązać obywateli do udzielania wyczerpujących informacji osobistych, zakazać podróżowania z „obszarów zagrożonych w kraju i za granicą” oraz izolować całe regiony. I wszystko to w ramach prewencji, a nie jak dotychczas, w reakcji na występujące już zagrożenie. Dodatkowo, do „egzekwowania ustawy” rząd mógłby zaangażować Bundeswehrę.
–– oznajmił bez ogródek Hans Michelbach, poseł bawarskiej CSU cytowany przez gospodarczy dziennik „Handelsblatt”. – – dodał.
Wtórował mu partyjny kolega Georg Nuesslein, który domaga się powrotu do praktyki, w której Bundestag ma wyraźny wpływ na plany legislacyjne. – – oświadczył. Kolejna sesja Bundestagu rozpocznie się w nadchodzący poniedziałek 26 października.
Sprawa ustawy Spahna jest jedynie kroplą, która doprowadziła do przelania czary goryczy. Opór wobec praktyki rządzenia przy pomocy rozporządzeń narastał od paru tygodni zarówno wśród posłów Bundestagu, jak i landtagów. – – obruszał się Christian Baldauf, szef opozycyjnej frakcji CDU w parlamencie krajowym Nadrenii-Palatynatu. – – dodał.
Christian von Stetten, poseł CDU, przypomina, że rząd dostaje szerokie uprawnienia, ale to parlamentarzyści muszą się z tego później tłumaczyć swoim wyborcom. – – przekonuje von Stetten, który jest inicjatorem listu 72 deputowanych CDU/CSU, domagających się moratorium na wprowadzanie dalszych ograniczeń dla średnich przedsiębiorstw i przemysłu.
Posłów popiera też Niemieckie Stowarzyszenie Sędziów (DRB) oraz niektórzy konstytucjonaliści. – – uważa szef DRB Sven Rebehn. – – dodał.
Opinię tę podziela też prominentny konstytucjonalista z uniwersytetu w Lipsku Christoph Degenhart. – – podkreśla. Przyznaje jednak, że deputowani częściowo sami są sobie winni. – – ostrzega.
W rozmowie opublikowanej tydzień temu przez tygodnik „Die Zeit”, która odbiła się głośnym echem w Niemczech, berliński politolog Wolfgang – nomen omen – Merkel ocenił, że rząd RFN rządzi przy pomocy strachu.
– – skonstatował naukowiec.