W środę ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Mimo że - zgodnie z zapowiedziami organizatorów - miał być zmotoryzowany - wielu uczestników brało w nim udział pieszo. Podczas Marszu doszło do zamieszek; policja informowała m.in., że na rondzie de Gaulle'a w stronę policjantów poleciały kamienie i race. Komenda Stołeczna Policji informowała, że zgromadzenie pieszych jest nielegalne.

Reklama

Zdaniem Kierwińskiego, to wicepremier Jarosław Kaczyński ponosi odpowiedzialność za ekscesy, które miały miejsce podczas Marszu Niepodległości.

Przypomnijmy sobie orędzie Kaczyńskiego sprzed dwóch tygodni. Przecież on zachęcał tego typu skrajny element, aby wyszedł na ulicę i dokonał tego, co wczoraj widzieliśmy - mówił Kierwiński dziennikarzom w Sejmie. On mówił tym ludziom: walczcie z protestem kobiet, brońcie kościołów. No to ci ludzie poczuli się dowartościowani, ważni i bezkarni, i efekty tego mamy - dodał poseł KO.

Według niego PiS toleruje bezkarność skrajnych grup narodowych. Czy do dzisiaj są jakieś wyroki za haniebne hasła i haniebne zachowania z poprzednich marszy niepodległości? - pytał Kierwiński.

To jest bardzo konsekwentna polityka tego rządu, aby te skrajne elementy czuły się bezkarne - ocenił. Odpowiedzialność za to spada w stu procentach na Kaczyńskiego i na polityków Zjednoczonej Prawicy - dodał.

Jako "kuriozalne" określił też oświadczenie szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego po środowych wydarzeniach. To oświadczenie mówi ni mniej ni więcej: no, wprawdzie dzisiaj nie zareagowaliśmy wystarczająco twardo, ale może w przyszłości będziemy reagować - ocenił Kierwiński. To kolejny etap polityki rozgrzeszania tych skrajnych zachowań - zauważył poseł KO.

Zwrócił uwagę, że choć w środę niektórzy uczestnicy marszu przyszli na niego tylko po to, by robić zadymę, "cały czas nie ma jakiegoś twardego odcięcia się polityków PiS, powiedzenia: dość tego, stawiania tamy".

Kaczyński i Kamiński potrafią być twardzi i bezwzględni wobec pokojowo protestujących kobiet, a wobec bandziorów atakujących policje są wyważeni i spokojni - oświadczył sekretarz generalny PO.