Policja po Marszu Niepodległości: Zabezpieczono materiały pirotechniczne oraz broń [WIDEO]
W środę ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. Mimo że - zgodnie z zapowiedziami organizatorów - miał być zmotoryzowany - wielu uczestników brało w nim udział pieszo. Podczas Marszu doszło do zamieszek; policja informowała m.in., że na rondzie de Gaulle'a w stronę policjantów poleciały kamienie i race. KSP informowała, że zgromadzenie pieszych jest nielegalne.
Jak poinformował dziennikarzy nadkom. Sylwester Marczak, "łącznie wczoraj zatrzymano ponad 300 osób". - przekazał.
- poinformował rzecznik KSP.
Dodał, że zabezpieczono także "pałki teleskopowe, jeden paralizator". - zaznaczył.
Rzecznik stołecznej policji zastrzegł, że trwają postępowania związane z przestępstwami, do których doszło podczas czwartkowego marszu, i liczba zatrzymanych osób może się zwiększyć.
- powiedział ponadto Marczak. Natomiast w związku z naruszeniami obostrzeń związanych z pandemią - jak dodał rzecznik KSP - 655 notatek zostanie przekazanych do sanepidu.
Rzecznik KSP przekazał też, że 35 policjantów zostało rannych podczas Marszu Niepodległości. - mówił w Marczak.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej zwracał, także uwagę, że taktyka policji nie uległa zmianie w kontekście działań poszczególnych osób biorących udział w protestach, zgromadzeniach, które odbywały się w ostatnim czasie.
- zapewniał.
Marczak poinformował, że liczba rac i niebezpiecznych przedmiotów, które były rzucane w kierunku policjantów podczas środowego marszu stanowiła realne zagrożenie dla życia i zdrowia tych policjantów. - podkreślił.
Rzecznik KSP odniósł się także do sprawy fotoreportera "Tygodnika Solidarność" Tomasza Gutrego, który został postrzelony podczas marszu. – poinformował Marczak.
Dodał, że bardzo często tam, gdzie są używane środki przymusu bezpośredniego, pojawiają się takie sytuacje. – powiedział Marczak.
Wyraził współczucie dla poszkodowanego reportera. - powiedział.
Marczak podczas briefingu prasowego pytany był też m.in., czy trwa identyfikacja osób, które agresywnie zachowywały się podczas Marszu, odparł: - powiedział rzecznik KSP.
- zaznaczył.
Dziennikarze pytali również Marczaka m.in. o to, czy znana jest dokładna liczba osób, które odniosły obrażenia podczas Marszu. Rzecznik KSP odparł, że pełna liczba nie będzie znana, bo duża część osób, które doznały obrażeń - na skutek chociażby działania środków przymusu bezpośredniego ze strony policjantów - zrobi wszystko, by policjanci nie dowiedzieli się o tym.
- powiedział. Jak dodał, część osób w takich sytuacjach decyduje się na skorzystanie z pomocy medycznej "poza obszarem działania policji".