Gliński w niedzielę w rozmowie z "SE" zwrócił uwagę, że Fundusz Wsparcia Kultury (FWK) to program wsparcia dla pracowników samorządowych instytucji kultury, organizacji pozarządowych i firm prywatnych działających w obszarze tańca, teatru, muzyki, a także dla firm scenotechnicznych. Przeznaczono na niego łącznie 400 mln zł.

Reklama

To nie jest wsparcie dla celebrytów, ale dla pracowników kultury i dla ich rodzin. Z rozmów ze środowiskiem wiemy, że beneficjenci chcą, by pieniądze trafiły na rynek, do pracowników, ale też do freelancerów, ludzi bez etatów i stałych umów, których wynagrodzenia również mogą być pokrywane z tego funduszu. Potrzebna tu jest solidarność środowiskowa - stwierdził.

Wicepremier poinformował, że "rekompensaty obejmują straty poniesione od marca do grudnia" i trafią do 2064 podmiotów. Wysokość rekompensat nie przekracza 40-50 proc. poniesionych strat, a czasami jest to znacznie mniej. Jednocześnie proszę pamiętać, że chodzi o straty od dochodów – czyli w przypadku instytucji artystycznych do obliczenia straty nie były wliczane dotacje czy granty, a tylko te części budżetów, które uzależnione są od sprzedaży biletów. Na cały program przeznaczyliśmy 400 mln zł - zaznaczył.

Aby otrzymać dotację - wyjaśnił Gliński - wnioskujący musieli przedstawić "dokumenty, które potwierdzały zeszłoroczne zarobki oraz to, że z powodu pandemii ich dochody znacząco zmalały".

Cały proces przyznawania środków był jawny i w pełni transparentny. Bezpośrednio zajmowały się tym nasze dwie instytucje: Instytut Teatralny oraz Instytut Muzyki i Tańca - powiedział minister.

Odnosząc się do dyskusji, jaką wywołała opublikowana w piątek w internecie lista beneficjentów FWK, minister kultury stwierdził, że "gdy jest znane nazwisko i duże pieniądze to opinia publiczna ma prawo się tym interesować".

Ale powtórzę, cały proces był transparentny, a kryteria przyznawania środków jasne, dla wszystkich takie same i znane od wielu tygodni. Czasami w nazwie podmiotu, który uzyskał dofinansowanie pojawia się znane nazwisko – ale kiedy wczytamy się we wniosek, widzimy, że za nim stoi np. 25-osobowa orkiestra smyczkowa, która zostanie zaangażowana właśnie dzięki tym funduszom - podkreślił wicepremier.

Dodał, że "teraz pieniądze będą stopniowo przekazywane" beneficjentom. Chodzi o to, aby firmy nie upadły, aby ludzie mieli pracę - podsumował wicepremier.