Bardzo żałuję, że pani poseł Róża Thun zdecydowała się wystąpić z PO, natomiast liczę na bliską współprace z nią w dalszym ciągu w grupie politycznej EPL. W naszej grupie są nie tylko członkowie PO. W związku z czym wydaje mi się, że możemy dalej pracować w sposób konstruktywny. Pani poseł zawsze miała bardzo jednoznaczne i zdecydowane poglądy, w związku z czym myślę, że każdy ma prawo do swego wyboru - powiedział Jan Olbrycht.

Reklama

Zaznaczył jednocześnie, że nie ma żadnych informacji nt. innych eurodeputowanych PO, którzy zamierzaliby wyjść z partii. Nie słyszałem o kimkolwiek, kto by chciał opuszczać szeregi - podkreślił.

Pytany, czy Róża Thun zamierza złożyć mandat poselski w Parlamencie Europejskim odparł: Nigdy by mi to do głowy nie przyszło.

"Różnic coraz więcej"

W poniedziałek europosłanka PO poinformowała, że złożyła rezygnację z członkostwa w partii na ręce Aleksandra Miszalskiego, szefa małopolskich struktur ugrupowania. Tłumacząc swoją decyzję, w liście do wyborców napisała, że coraz więcej ją różniło z delegacją PO w Parlamencie Europejskim.

Jak przyznała, kulminacją gromadzących się różnic zdań było wstrzymanie się PO od głosu w Sejmie, przy ratyfikacji decyzji Rady Europejskiej dotyczącej zgody na zasoby własne UE, czyli tzw. Funduszu Odbudowy.

Nie zgadzam się na to, żeby słabo prowadzone rozgrywki międzypartyjne odbywały się kosztem projektów mających na celu wsparcie w kryzysie setek milionów obywateli europejskich, w tym oczywiście również polskich, oraz kosztem umacniania się całej Wspólnoty - wyjaśniła Thun.

Zapowiedziała, że nadal będzie pracować "nad rozwiązaniem konkretnych problemów", na które czekają jej wyborcy.