Premier był pytany na poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie o jego własne słowa, że nie jest do końca zadowolony z reformy wymiaru sprawiedliwości w kwestii Izby Dyscyplinarnej SN. Szefa rządu proszono o doprecyzowanie, w jakim wymiarze nie jest zadowolony i jaką reformę by widział, czy proponował i co by się w tych przepisach znalazło.
Morawiecki powiedział, że przez lata działanie sędziów i niektóre wyroki sądowe "budziły różne wątpliwości i niezadowolenie i w tym kontekście w 2015 r. obiecali Polakom głęboką reformę wymiaru sprawiedliwości". - przekonywał premier.
Mówił, że "dlatego w kolejnych propozycjach reformy doszło do powołania Izby Dyscyplinarnej SN", a - jak wskazał - podobne ciała funkcjonują także w innych krajach UE. " - powiedział Morawiecki.
Premier: Nic nie jest doskonałe
- dodał szef rządu.
W połowie lipca Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. Dzień wcześniej TSUE zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, która rozpoczęła działalność na mocy zmian w ustawie o SN z 2017 r. Tego samego dnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis Traktatu o UE, na podstawie którego TSUE zobowiązuje państwa członkowie do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa, jest niezgodny z konstytucją.
Komisja Europejska zagroziła Polsce sankcjami finansowymi za ewentualne niewykonanie decyzji i wyroku TSUE. Do 16 sierpnia Polska ma potwierdzić, czy zastosuje się do orzeczeń TSUE. Jak zaznaczono, w przypadku niespełnienia tej prośby Komisja zwróci się do TSUE o nałożenie na nasz kraj kary.
W niedzielę premier powiedział w Telewizji Republika, że czeka na reformę Izby Dyscyplinarnej i chciałby zaproponować taką reformę z tego względu, że - jak mówił - to, co się w tej chwili udało zrobić, jest może malutkim kroczkiem do przodu, ale zdecydowanie nie spełniło jego oczekiwań.