Też bym wolał, aby decyzje zapadały szybciej. Jednak kierownictwo klubu uznało, że wobec kontrowersyjności ustawy powinna być ona przeanalizowana przez specjalny
zespół posłów. Mam nadzieję, że do końca lutego przedstawi on klubowi swoje stanowisko.
Zdania w zespole są zróżnicowane, są w nim także zwolennicy całkowitego zakazu in vitro. Spodziewam się jednak, że większość zespołu opowie się za liberalizacją mojej propozycji.
Według mnie najlepszym rozwiązaniem będzie przedstawienie przez posłów Platformy dwóch alternatywnych projektów: przygotowanego przeze mnie z zakazem niszczenia ludzkich zarodków i ich mrożenia oraz liberalnego, w którym takich zapisów nie będzie.
Absolutnie nie chcemy się wycofać z uregulowania spraw bioetycznych. Rezygnacja z tych prac byłaby schowaniem głowy w piasek. Ratyfikacja konwencji może poczekać. Musimy jednak pilnie
wprowadzić dyrektywy unijne, a z tym jesteśmy spóźnieni już o trzy lata. Dlatego przyjęcie ustawy bioetycznej jest pilną potrzebą.
Przypuszczam, że wcześniej czy później dojdzie do głosowania, i spodziewam się, że większość opowie się za rozwiązaniami bardziej liberalnymi, niż ja proponuję. Jednak w tej sprawie nie
powinno być dyscypliny, bo to są kwestie sumienia. Skończy się tak, że liberalna część PO oraz lewica zagłosują za propozycją liberalną, a konserwatywna część PO wraz z PiS i PSL, a
także kołem Polska XXI oraz niezrzeszonymi posłami prawicy - za rozwiązaniami konserwatywnymi. Według mnie w tym parlamencie jedyna ustawa, która może uzyskać poparcie większości, to ustawa
zbliżona do moich propozycji.
W zeszłym tygodniu rozmawiałem z premierem Donaldem Tuskiem, który zdecydowanie podtrzymał wolę szybkiego uregulowania kwestii bioetycznych. Absolutnie nie czuję się opuszczony przez premiera.
Uważam, że ma on dużo ważniejszych spraw na głowie i zdziwiłbym się, gdyby poświęcał kwestiom bioetycznym nadmierną uwagę. Poza tym premier nigdy nie obiecywał, że poprze moje
rozwiązania. Z punktu widzenia wewnętrznych relacji w Platformie lepiej jest, że premier zajmuje stanowisko bezstronnego arbitra, niż jest stroną w tym sporze.
Od początku miałem świadomość, że muszę znaleźć jakieś rozwiązania kompromisowe, w związku z tym spodziewałem się, że nie zadowolą one nikogo, jednak będą trwałym kompromisem -
takim, jaki udało się wypracować w sprawie aborcji. Misją Kościoła jest kształtowanie sumień, a nie forsowanie ustaw, więc nie spodziewam się od biskupów poparcia konkretnych rozwiązań.
Liczę natomiast na poparcie wielu środowisk katolickich. Mają one świadomość, że lepszych regulacji, niż ja proponuję, nie da się wprowadzić przez wiele następnych kadencji.
>>> Przeczytaj, kto popiera projekt Jarosława Gowina
Nie, ponieważ nie ma w Polsce bardziej nietolerancyjnych środowisk niż rzecznicy lewicowego rozumienia tolerancji. Oni zresztą mają rację, upatrując w mojej osobie główne zagrożenie dla
swojej wizji świata. Znamienna była wypowiedź Magdaleny Środy, że Gowin jest o wiele groźniejszy niż Marek Jurek. Dopóki bowiem oponentem jej środowiska był Marek Jurek, który tak
zdecydowanie trzyma się zasad, że jego projekty nie mają szans na przełożenie na rozwiązania prawne, to środowiska liberalno-lewicowe mogły czuć się bezpieczne. Gdy pojawiła się z mojej
strony propozycja bardziej umiarkowana, te środowiska poczuły realne zagrożenie. Dlatego spodziewam się w niedługim czasie ostrych ataków na moją osobę, próby zdyskredytowania mnie. Ale na
tym polega polityka, to jest zajęcie dla twardych facetów.
Jarosław Gowin jest posłem Platformy Obywatelskiej