Dziennik Gazeta Prawana logo

Była Grupa Trzymająca Stocznie?

11 października 2009, 15:16
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Grupa Trzymająca Stocznie - urzędnicy resortu skarbu i Agencji Rozwoju Przemysłu - miała robić wszystko, by w przetargu na majątek zakładów wygrał inwestor z Kataru. Minister Aleksander Grad miał nawet rozważać zawieszenie procedury, gdy okazało się, że Katarczycy nie zdążyli z rejestracją - wynika ze stenogramów rozmów podsłuchanych przez CBA, które publikuje "Wprost".

Z dokumentów sprawy o kryptonimie Hornet - do których dotarł "Wprost" - wynika, że w rozmowach urzędników . Inne, "te obce" firmy, biorące udział w aukcji nazywane są "sztukami". Tak jest na przykład w rozmowie szefa Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciecha Dąbrowskiego z jego zastępcą Jackiem Goszczyńskim (, który kiedyś był dyrektorem Departamentu Nadzoru Właścicielskiego i Prywatyzacji w resorcie skarbu).

"Cześć, siedem sztuk jest, ale " - to słowa Dąbrowskiego do Goszczyńskiego z 13 maja, czyli z dnia, w którym zaczęła się aukcja.

Chwilę wcześniej, gdy na przeznaczonej do licytacji stronie internetowej nie zalogowali się jeszcze wszyscy inwestorzy, prowadzący przetarg zadzwonił do Dąbrowskiego. " ". Niecałą godzinę później: "Siedmiu, ale brakuje".

W rozmowie Dąbrowskiego z Goszczyńskim przewija się też wątek

- "Wyobraź sobie, że wszystkie komputery padły w całej stoczni, zawirusowane oprócz jednego, wiesz wczoraj z Nojszewskim rozmawiałem, żeby jeden tempest, wiesz ustawić niezależnie poza siecią, zupełnie zasilany inaczej i Internet ciągniety inaczej" - mówi Dąbrowski, szef ARP.

- "Nie wykluczam, że chodziło o to, żeby dojść do…, nie tylko zablokować, tylko, żeby jeszcze dodatkowe jakiejś… informacje wyciągane" - odpowiada Goszczyński, zastępca szefa ARP.

czytaj dalej



Wojciech Dąrbowski dzwoni więc do wiceministra skarbu Zdzisława Gawlika i informuje:

- ""

Gawlik odpowiada:

-

Dąbrowski mówi też Gawlikowi, że od Jacka Goszczyńskiego dowiedział się, iż:

- "

W miarę upływu czasu przybywało zarejestrowanych w przetargu podmiotów. Wciąż jednak, jak wynuika z zapisów rozmów, brakowało "tych naszych". Rosło zdenerwowanie urzędników.

, minister skarbu do szefa Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciecha Dąbrowskiego:
- "… Jak wygląda rejestrowanie?"


- "Przed chwilą patrzyłem i zarejestrowanych, no ale "

Aleksander Grad:
- "…Czy wyście analizowali , czy od strony prawnej, formalnej…? (…) … bo my tu walczymy, różne rozmowy itd. Natomiast pytanie co zrobić jeżeli oni będą chcieli mieć odłożenie tego w czasie, czy można coś takiego zawiesić…(…) jakby była taka potrzeba z jakiś tam powodów"

Niecałą godzinę później szef ARP rozmawia z , zarządcą kompensacyjnym majątku stoczni, pracującym przy przetargu:

- "…Wojtek nie mogę tego zrobić, tu już mam opinie, leży na papierze, wiesz co obserwator jest na miejscu w ogóle nie mam naruszonych ani przepisów prawa, ani regulaminu, ani nic, co mogło być powodem tego… (…)… wszystko jest zgodne z przepisami, obserwator siedzi cały czas i patrzy na ręce, wylazłem nawet… naruszenie regulaminu w ocenie Komisji Europejskiej też nie nastąpiło, nie mogę, Wojtek nie można (…)… a poza tym mogą mieć roszczenia odszkodowawcze, bo wynajęli kancelarie prawne, prawda, dla sprawdzenia majątku a były takie, zaciągnęli niektórzy kredyty na wpłatę wadium i potem będzie no odpowiedzialność za to, za odszkodowania na Zarządcy Kompensacji a tak a propos to ciebie tyczy, a potem Związki Zawodowe wsadzą nas do prokuratury i będziemy się tłumaczyć"

czytaj dalej

Dąborwski wszystko to przekazuje , który jest nimi wyraźnie zdenerwowany:

Dąborwski: "...z tych wszystkich wstępnych opinii to w ogóle nie ma żadnych podstaw do tego, jest co prawda klauzula że to można zamknąć, nie, ale to totalnie nic nie daje, bo natychmiast jak się zamyka to wchodzimy automatycznie w aukcję i za 3 dni czy tak czy inaczej jest aukcja".

Zdzisław Gawlik:
- "… K... mać! Przepraszam, ja pier…"

Ze stenogramów opublikowanych przez "Wprost" wynika także, że urzędnicy ministerstwa i ARP . Jeszcze 20 maja szef Agencji i wiceminister skarbu wspólnie zastanawiali się, skąd wziąć informacje na temat tajemniczej firmy.

: "...to jest tak zagmatwana sprawa, że do tego nijak nie można dojść, bo nie ma w tych wszystkich rejestrach uwidocznionych właścicieli, jest uwidoczniony tylko reprezentant”

: "...nosz k... mać (...) nie no zrobisz co się da, kurwa, trzeba coś zmontować bo to pójdzie w eter! To oni będą szukać, dziennikarze to trzeba wszystko w sposób wyważony zrobić i bezpieczny (…)”

: "…no tak tylko ja w tym rejestrze szczerze, nic nie mam w tym rejestrze, bo mam ten wyciąg z rejestru i tu po prostu nie ma nic (...) ... ja też się boję brać informacje z Internetu, podawać, bo one mogą się okazać zupełnie niewiarygodne czy nie prawdziwe, prawda”

: "…no zgoda tylko wiesz, nie możemy też wyjść i powiedzieć, że k... jest ta yyyyyyyy, że jest yyyyyy informacja tak skąpa, że nie wiemy nic”

czytaj dalej

W materiałach, do których dotarł "Wprost" jest też fragment pisma, wysłanego przez szefa CBA do premiera, prezydenta i marszałków Sejmu i Senatu.

" uwidoczniło się już na etapie czynności wstępnych, obejmujących rejestrację podmiotów zamierzających wziąć udział w przetargu" - mówi raport CBA.

Gwoli przypomnienia: Przetarg na majątek stoczni ogłoszono 16 marca 2009 roku. Podmioty zainteresowane przystąpieniem do niego, miały do 30 kwietnia złożyć oświadczenie rejestracyjne i wpłacić wadium. Katarczycy nie wpłacili pieniędzy w terminie. Czas przelewu i przewalutowanie trwały do 8 maja. Katarczycy nie zostali jednak wykluczeni z przetargu. 7 maja ogłoszono przedłużenie terminu wpłaty wadium właśnie do 8 maja.

w dniu w którym wadium miało znaleźć się na koncie zarządcy kompensacji, Wojciech Dąbrowski, szef ARP rozmawiał z jednym ze swych pracowników (prawdopodobnie Piotrem S., dyrektorem oddziału warszawskiego ARP).

i może nie być - niech oni prześlą potwierdzenie przelewu, niech prześlą faks z dowodem nadania kasy",

, by potem bank był w stanie zaksięgować to z dzisiejszą datą, ja się po prostu boję, że będą nieprzyjaciele, rozumiesz… (…) k... u nas służby finansowe donoszą, za przeproszeniem, że co z tego, że jest oświadczenie, jak nie ma i się boję przyjaciół z innym kapitałem i innych inwestorów."

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj