Nawet sztabowcy marszałka Sejmu, który prowadzi we wszystkich sondażach, mają świadomość, że bardziej prawdopodobny wariant to dogrywka.

Reklama

Zacznie się ona już w niedzielę wieczorem. – Dla nas pierwszym eventem drugiej tury ma być wyborczy wieczór w Hotelu Europejskim w Warszawie – mówi Elżbieta Jakubiak ze sztabu Jarosława Kaczyńskiego. Podobnie sztab Komorowskiego. Także znalazł miejsce w reprezentacyjnym punkcie stolicy – przy placu Trzech Krzyży. Ale nie ograniczył się do tego. Już układane są precyzyjne plany, co marszałek ma robić po niedzieli.

Komorowski znowu ruszy w Polskę. Ma odwiedzić co najmniej 15 miast, w których nie był do tej pory – między innymi Wrocław, Białystok i Lublin. Drugim elementem kampanii ma być powiększanie obozu przeciwko Kaczyńskiemu. Sztabowcy starają się o poparcie kandydatów, którzy wybory zakończą na I turze. Liczą też na poparcie Aleksandra Kwaśniewskiego. Działania sztabu ma uzupełniać aktywność 7 tysięcy wolontariuszy namawiających do głosowania na kandydata PO.

Odpowiedź PiS

PiS szykuje odpowiedź. Kręci nowe spoty. Także szykuje nowy tour po kraju swojego kandydata. Ma też kontynuować cykl debat w centrum wyborczym w Hotelu Europejskim. Nie zmienią się barwy kampanii. – Do tej pory używanie tylko biało-czerwonych barw było czymś obciachowym, a my to odczarowaliśmy i zamierzamy się tego trzymać – mówi Elżbieta Jakubiak. Sztab nie będzie też zmieniał linii kampanii, która się sprawdziła: chce utrzymać nowy wizerunek Jarosława Kaczyńskiego. – PiS będzie robić wszystko, by jak najwięcej wyborców Platformy zostało na wczasach na plażach Egiptu, dokąd chciał ich wysłać Jarosław Kaczyński – mówi politolog dr Wojciech Jabłoński.

czytaj dalej >>>



Bitwa o frekwencję

Oprócz bitwy o poparcie czeka nas walka o frekwencję. Dla Platformy zachęcanie do głosowania to faktycznie drugi filar kampanii. W partii panuje mobilizacja. Wszyscy parlamentarzyści, członkowie struktur regionalnych i młodzieżówki mają brać udział w akcjach profrekwencyjnych.

PO ma kontynuować dwie akcje: „Idź na wybory” oraz „Weź zaświadczenie”. Ta ostatnia ma przypominać wyjeżdżającym na wakacje, by dopełnili formalności umożliwiających zagłosowanie w miejscu wypoczynku. PO ma też zachęcać do głosowania w miejscowościach wypoczynkowych.

Podobne akcje prowadzą liczne organizacje pozarządowe. Akcję „Gdziekolwiek będziesz, zagłosuj” prowadzą między innymi Fundacja Batorego, PKPP Lewiatan, Forum Obywatelskiego Rozwoju i wiele innych. Jest specjalna strona internetowa, akcja mailingowa i spoty emitowane w internecie i mediach elektronicznych. Te akcje już odnoszą skutek. Jak informuje Państwowa Komisja Wyborcza, do tej pory Polacy pobrali 157 tys. zaświadczeń do głosowania poza miejscem zamieszkania. Pięć lat temu było to ich 60 tys. Jeszcze większej ilości spodziewają się po I turze, bo 25 czerwca kończy się rok szkolny. Zaświadczenia można pobierać do 2 lipca.

Ale według politologa prof. Radosława Markowskiego najnowsze badania przekonań wyborców nie potwierdzają obiegowych opinii, że wysoka frekwencja sprzyja Komorowskiemu, a niska Kaczyńskiemu. – Nie widać znaczących różnic w poparciu dla kandydatów, a PO małpuje to, co było w 2007 roku, gdy rzeczywiście selektywna mobilizacja pomagała PO – twierdzi Markowski.