W przemówieniu wyemitowanym w libańskiej telewizji Kasem określił trwającą wojnę z Izraelem jako "bitwę o przetrwanie". - Nie pozwolimy, by wróg nas unicestwił - podkreślił.

Hezbollah zaatakował Izrael na początku marca w odwecie za zabicie najwyższego przywódcy Iranu Alego Chameneiego w izraelsko-amerykańskim uderzeniu. Najwyższy przywódca zginął w pierwszym dniu trwającej od 28 lutego wojny.

Wspierany przez Teheran Hezbollah włączył się w konflikt, wciągając w niego Liban. Izrael odpowiedział nalotami na Liban i ofensywą lądową na południe kraju. Armia izraelska podkreśla, że celem jest Hezbollah, ale według rządu w Bejrucie w izraelskiej operacji zginęły 773 osoby, w tym ponad 100 dzieci.

Szyicki Hezbollah kontrolował niegdyś południe Libanu stykające się z północą Izraela i stoczył z tym państwem kilka wojen, ostatnią w 2024 r. Ten konflikt poważnie osłabił siłę militarną grupy, która przez wiele państw Zachodu jest uznawana za organizację terrorystyczną.

Izrael w ostatnich dniach groził rozszerzeniem ofensywy, żądając też od libańskiego rządu rozbrojenia Hezbollahu. Władze w Bejrucie zapowiedziały wcześniej rozbrojenie tej grupy, a po wybuchu nowych walk z Izraelem formalnie zakazały jej prowadzenia działań zbrojnych. Hezbollah odmawia jednak złożenia broni.

Kasem w piątkowym przemówieniu wezwał libański rząd, by "nie ustępował wrogowi, nie otrzymując niczego w zamian". Poprzednik Kasema, Hasan Nasrallah został zabity w izraelskim nalocie na Bejrut we wrześniu 2024 r. W izraelskim zamachu zginął też w 1992 r. Abbas Al-Musawi, który kierował ruchem przed Nasrallahem.