"Wojna na Ukrainie nie przebiega zgodnie z planami Rosji, (…) a dziś wybuchy rozbrzmiewają w samej Rosji, występują niedobory paliwa (...). Społeczeństwo rosyjskie już teraz kwestionuje reżim Kremla, pytając dlaczego tak się dzieje i gdzie jest obiecane zwycięstwo" – powiedział Kaunas w rozmowie z radiem publicznym LRT.
Region bałtycki i Polska prawdopodobnymi celami
Zdaniem ministra przywódca Rosji Władimir Putin i jego otoczenie potrzebują nowej eskalacji, co sprawia, że region bałtycki i Polska stają się najbardziej prawdopodobnymi najbliższymi celami. Wypowiedź Kaunasa nastąpiła po potwierdzeniu przez prezydenta Litwy Gitanasa Nausedę doniesień, które pojawiły się w zagranicznych mediach kilka tygodni temu, sugerujących, że Rosja planuje prowokacje w Polsce lub krajach bałtyckich, aby sprawdzić jedność NATO.
Według litewskiego przywódcy informacje te opierają się na danych wywiadowczych dotyczących potencjalnych rosyjskich ataków na kluczową infrastrukturę regionalną, które mogłyby zostać przeprowadzone zarówno przy użyciu środków konwencjonalnych, jak i niekonwencjonalnych.
Operacja pod fałszywą flagą
Agencja BNS przypomina, że minister spraw zagranicznych RP Radosław Sikorski sugerował wcześniej, że Rosja mogłaby przeprowadzić operację pod fałszywą flagą z wykorzystaniem ukraińskich dronów. Kaunas podkreślił w poniedziałek, że Litwa, w odpowiedzi na te potencjalne zagrożenia, wzmocniła ochronę infrastruktury transportowej i energetycznej, a służby na bieżąco analizują informacje wywiadowcze oraz koordynują działania z sojusznikami. Zaznaczył również, że wzmacnianie litewskiej obronności i integracji z NATO oraz Unią Europejską nie stanowi prowokacji wobec Rosji.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
