Dziennik cytował wywiad udzielony w sobotę przez Orbana tabloidowi "Blikk". Były premier wygłosił tego dnia przemówienie w Baile Tusnad (węg. Tusnadfurdo) w rumuńskim Siedmiogrodzie, gdzie co roku organizowany jest zjazd zwolenników Fideszu. Zapowiedział tam przejście od "polityki opozycji do polityki oporu" wobec rządu premiera Petera Magyara, który określił "autorytarnym".
Orban nie zamierza się wycofywać
Orban przyznał w rozmowie z tabloidem "Blikk", że w przypadku wycofania się z polityki, chętnie zostałby w domu, gdyż ma sześcioro wnucząt i liczy na kolejne. Dodał jednak, że "gdyby mógł, chciałby pracować w akademii piłkarskiej, którą założył", czyli Akademii Puskasa w Felcsut.
Być może nadejdzie moment, w którym usłyszę: "Bardzo dziękujemy, twoje nieproszone rady nie są już potrzebne, czas cieszyć się zasłużonym spokojem w domu", ale ten moment jeszcze nie nadszedł. Kiedy jednak nadejdzie, sądzę, że będę potrafił to przyjąć do wiadomości – powiedział były premier.
Orban o nowym premierze Węgier
Orban skomentował również swoją decyzję o zrzeczeniu się mandatu posła po przegranej w kwietniowych wyborach parlamentarnych. Całą zmianę pokoleniową, zmianę przywództwa i odnowę w Fideszu planowałem na rok 2030, ale przegrałem wybory. Po tej porażce musiałem zadać sobie pytanie: jaki to ma teraz sens? Znałem nowego premiera, bo wywodzi się z naszego środowiska. Wątpiłem, czy da się z tym człowiekiem sensownie rozmawiać i czy w parlamencie możliwa będzie rzeczowa debata prowadzona z zachowaniem zasad przyzwoitości - argumentował Orban.
Widzę, że się nie myliłem, bo niestety nie jest to możliwe. Tego człowieka można jedynie znosić. A ktoś z moim doświadczeniem nie powinien siedzieć w parlamencie tylko po to, by znosić to, co się tam dzieje – wyjaśnił Orban.
Porażka Orbana
Były premier Węgier ocenił, że parlament jest miejscem "dla ludzi młodych, którzy mogą wykazać się odwagą, pokazać pazur, udowodnić, że są dobrzy, silni i odważni". Dzisiejszy parlament właśnie do tego się nadaje. Ale niestety nie do merytorycznego dialogu - powiedział przewodniczący największej partii opozycyjnej na Węgrzech.
Po 16 latach nieprzerwanych rządów ugrupowanie Orbana poniosło w kwietniu wyraźną porażkę z partią obecnego premiera Petera Magyara, Tiszą, która zdobyła w parlamencie konstytucyjną większość 141 ze 199 głosów. Lipcowe sondaże wykazały też, że popularność Fideszu wciąż spada, a Tiszy - rośnie. W węgierskich mediach pojawiły się również doniesienia o planie utworzenia nowej partii przez niezadowolonych członków Fideszu.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
