Dziennik.pl logo

Belgia bez rządu

22 kwietnia 2010, 21:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Belgia znowu pogrąża się w politycznym chaosie. Na dwa miesiące przed objęciem przewodnictwa w Unii Europejskiej rząd Yves’a Leterme’a podał się do dymisji. To wynik rozpadu z trudem skleconej przez belgijskich polityków koalicji rządowej.

O przyjęciu lub odrzuceniu rezygnacji gabinetu Letermea musi zadecydować jeszcze belgijski król Albert II. W wydanym w czwartek po południu oświadczeniu monarcha zapowiedział, że nie ma zamiaru się śpieszyć z przyjęciem tej dymisji. Jednak belgijscy politycy są zdeterminowani. "Nie ma innego wyjścia niż dymisja rządu" - mówił po czwartkowym nadzwyczajnym posiedzeniu rządu wicepremier i minister finansów Didier Reynders. Jeżeli rezygnacja rządu zostanie zaakceptowana przez Alberta II, przedterminowe wybory parlamentarne powinny się odbyć już w czerwcu.

Tło rozpadu koalicji jest skomplikowane. Rząd rozbiła flamandzka partia liberalna Open VLD. Jej przywódcy argumentują, że ich wyjście z gabinetu Letermea wynika z faktu, że premierowi nie udało się rozwiązać konfliktu językowego między Flamandami a francuskojęzycznymi mieszkańcami leżącej we Flandrii Brukseli i jej okolic. Ci pierwsi skarżą się, że ściągający do stolicy frankofoni coraz mocniej zaburzają językową i kulturową równowagę w Belgii. Nic dziwnego, 35 gmin położonych na przedmieściach Brukseli zamieszkuje 100 tysięcy frankofonów, którzy z reguły głosują w wyborach lokalnych na kandydatów posługujących się językiem francuskim - czyli zazwyczaj nie na Flamandów.

Spór dodatkowo wpisuje się w ciągnący się od lat konflikt między francuskojęzycznymi - i biedniejszymi - Walonami, a niderlandzkojęzycznymi i bogatszymi Flamandami. Ci drudzy domagają się większej autonomii, która według Walonów doprowadziłaby jedynie do rozpadu Belgii.

Wczorajsza rezygnacja rządu to już trzecia dymisja Yvesa Letermea w ostatnich latach. Belgijskie media podkreślają, że dla Walonów szef rządu był od lat niewiarygodny - zwłaszcza po tym, jak wyszło na jaw, że nie zna on hymnu własnego państwa i zamiast niego cytuje "Marsyliankę".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Mariusz Janik
Mariusz Janik

Dziennikarz, fot. Materiały prasowe

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Jędrzej Bielecki
Jędrzej Bielecki
Były korespondent "Rzeczypospolitej" w Brukseli i Waszyngtonie, od 15 lat zajmuje się gospodarką i polityką międzynarodową, w a szczególności integracją Unii Europejskiej. Absolwent studiów historycznych na Uniwersytecie Paris IV-Sorbonne oraz Akademii Dyplomatycznej w Madrycie.
Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj