Najtwardszy orzech do zgryzienia to USA. Dziś, jeszcze przed rozpoczęciem szczytu G8, spotkali się prezydenci Bush i Putin. Ale nic się nie zmieniło. Nie ma zgody Stanów na wejście Rosji do Światowej Organizacji Handlu. Putin powiedział, że dalej będzie się starał przekonać Amerykanów do dopuszczenia Rosji do WTO. USA, jako jedyne z państw ósemki, obawia się silnego wpływu Kremla na rosyjską gospodarkę. I że te nawyki rosyjskie władze przeniosą na organizację.
Przed Rosją jednak stoi ciągle wielka szansa. W Petersbugu spotykają się mocarze tego świata, czyli: Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Kanada, Japonia i wspomniane już USA. A że to Rosja będzie gospodarzem, może na tej gościnie sporo zyskać.
Największa pokusa to handelek swoimi zasobami naturalnymi i wpływanie dostępem do nich na politykę na świecie. A mają ich w bród, weźmy np. ropę, gaz, czy złoto. Dlatego nieprzypadkowo za punkt główny rozmów, Rosja obrała bezpieczeństwo energetyczne na świecie.
Rosja jest stosunkowo młodym członkiem spotkania. W szeregi - jako równego - przyjęto ją osiem lat temu. Wcześniej spotkania najbogatszych państw odbywały się pod szyldem G7 plus Rosji.
George Bush i Władimir Putin dogadali się. Ale tylko w dwóch sprawach - Stany Zjednoczone i Rosja będą współpracować w kwestii pokojowego wykorzystania energii atomowej i zwalczania atomowego teroryzmu. Bezpieczeństwo energetyczne na świecie - to główny cel spotkania na szczycie G8, czyli zjazdu przywódców ósemki mocarstw w Petersburgu. Na pewno będzie się starała rozdawać karty w sprawie zaopatrzenia świata w energię. Ale łatwo jej nie będzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama