Sergio będzie dla Meksyku wyjątkowo niebezpieczny, bo mieszkańcy uznali już tegoroczny sezon huraganów za zakończony. I nikt nie szykował się na nadejście kolejnego kataklizmu.
A jest się czego obawiać. Bo wiatr, który towarzyszy sztormowi, już teraz wieje z prędkością ponad stu kilometrów na godzinę. A synoptycy z Miami ostrzegają, że Sergio dopiero się rozpędza. Na razie jest niecałe 700 kilometrów na południe od popularnego kurortu Manzanillo. Ale jeżeli prognozy meteorologów się sprawdzą, już niedługo wypoczywający tam turyści poczują bardzo silny wiatr, a niebo zasnują gęste chmury.
Taki huragan o tej porze roku to w tym regionie wielka rzadkość. Przez ostatnie 45 lat w listopadzie tropikalne kataklizmy pojawiły się nad Meksykiem tylko dwa razy.