Beaujolais cenią smakosze na całym świecie. W ponad 150 krajach świata miłośnicy młodego owocowego wina czekają zawsze z niecierpliwością na trzeci czwartek listopada. Bo to właśnie tego dnia, tradycyjnie co roku, francuskie wino ma premierę.

A ten rocznik wina ma zupełnie nowy smak i jest tylko leciutko cierpki. Czuć w nim świeże owoce i posmak lata. I dlatego francuscy producenci mają nadzieję, że trunek docenią i Europejczycy, i Amerykanie, i Japończycy.

A to w dolinie Saony - regionie, gdzie produkuje się Beaujolais - bardzo potrzebne. Bo producenci narzekają, że nie doceniają ich sami Francuzi. Cena wina w rodzimych sklepach cały czas spada, a winiarze coraz więcej wydają na poprawę jakości trunku. "Robimy wiele, żeby jakość była jak najlepsza. A te wysiłki kosztują. Ale nam się to nie zwraca" - narzeka szef wspólnoty miejscowości, w których produkuje się Beaujolais.

I dlatego producenci już myślą o tym, żeby wprowadzić na swoje plantacje jakieś maszyny. Bo do tej pory w rejonie Saony owoce zbiera się ręcznie. A każdemu pracownikowi trzeba sowicie płacić. Poza Beaujolais we Francji w ten sposób produkuje się trunki tylko w Szampanii.