Krwawe doniesienia z Iraku stały się codziennością. Ale to nie znaczy, że ktokolwiek pogodził się z tym, co dzieje się w tym kraju. Amerykanie przypuścili atak na rebeliantów i odnieśli sukces. Najpierw żołnierze znaleźli budynek, gdzie wytwarzane były bomby. Potem wezwali lotnictwo, które zbombardowało fabrykę. A jeszcze później starli się z rebeliantami. W walce zginęło jedenastu terrorystów.
To wszystko działo się na północ od Bagdadu. Podobnie jak potyczka amerykańskich żołnierzy z innym zbuntowanym irackim oddziałem. Tu życie straciło dwunastu terrorystów.
Ale z Iraku napływają też doniesienia o masakrze na cywilach. W nocy do szyickiej wioski Imam Mansur weszła grupa uzbrojonych mężczyzn. Nie pytali o nic, tylko zabrali ze sobą 21 wieśniaków. Dopiero rano policja odkryła nieopodal wsi ciała uprowadzonych. Wszyscy zostali bestialsko zabici. Ofiary konfliktu między szyitami a sunnitami w Iraku idą już w dziesiątki tysięcy...