Mówiło się o tym w zasadzie od momentu, kiedy okazało się, że w Iraku nie ma broni masowego rażenia. O czym? O wycofaniu brytyjskich żołnierzy z tego kraju. I choć pogłoski nie potwierdzały się, teraz już wiadomo, że w przyszłym roku z Iraku wyjadą tysiące Brytyjczyków.
Wprawdzie rząd w Londynie nie mówi, że ma zamiar wycofać cały kontyngent, ale można to wyczytać między wierszami. No bo jeśli minister obrony zapowiada, że znad Zatoki Perskiej wyjadą tysiące żołnierzy, a wszystkich Brytyjczyków jest w Iraku ponad siedem tysięcy, to o czym on mówi? O tym, że Wielka Brytania ma zamiar dać drapaka z tego niebezpiecznego terenu.
Od pewnego czasu, szczególnie od przegranych przez republikanów wyborów w Stanach Zjednoczonych, także tam słychać coraz więcej głosów, że Irak trzeba opuścić. Teraz do tego chóru dołącza jeszcze Londyn. I nic w tym dziwnego, bo premier Tony Blair stracił swoją ogromną kiedyś popularność właśnie przez udział Wielkiej Brytanii w irackiej operacji wojskowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|