Kubańczykom musi wystarczyć telegram od Fidela. Pisze on, że lekarze nie pozwalają mu cieszyć się urodzinami wraz z rodakami. Telegram komunistycznego przywódcy odczytany został podczas gali w Teatrze im. Marksa w Hawanie. A publiczność klaskała i wiwatowała na cześć Castro. Zupełnie jakby był tam osobiście.
Tak naprawdę Fidel urodziny obchodzi w sierpniu, ale uroczystości przesunięto ze względu na jego chorobę. Przeszedł operację przewodu pokarmowego. Wciąż jest za słaby, żeby świętować. Ale i tak przyjechali jego przyjaciele - prezydenci: Boliwii, Haiti i Nikaragui. W sumie do Hawany przybyło półtora tysiąca gości z 80 krajów.
"El Comandante" zasłabł w lipcu i trafił do szpitala. Akurat trwał jeden z setek wieców, na którym Fidel próbował na nowo rozpalić ogień rewolucji. Kubańczycy jednak już mu nie wierzą. Podobnie jak nie dają wiary w zapewnienia, że Castro ma kłopoty żołądkowe i niedługo wyjdzie ze szpitala. Bo nie są tajemnicą spekulacje, że ma on raka. I to bardzo zaawansowanego. Dlatego teraz Kubą rządzi brat Fidela - Raul.