Dopiero co wylądował. Pasażerowie akurat zbierali swoje rzeczy i szykowali się do wysiadania. Nagle czterech z nich poderwało się i zaczęło krzyczeć: "To jest porwanie!". Wzięli pilotów jako zakładników i zabarykadowali się w kokpicie. Wszystko trwało półtorej godziny i zakończyło się ogłoszeniem, że... to tylko ćwiczenia.
Nie do śmiechu było ludziom, którzy przylecieli do Ułan Bator tym samolotem. Wszystko wyglądało tak prawdziwie, że pasażerowie wpadli w panikę. Na własne oczy widzieli, jak napastnicy wiążą pilotów. Jedna z kobiet oberwała nawet od porywacza. Na szczęście niezbyt mocno.
Kiedy wyszło na jaw, że to tylko ćwiczenia mongolskiego CIA, ludzie się wściekli. I teraz żądają odszkodowania. Bo mało tego, że najedli się strachu jak nigdy, to jeszcze wyszli z samolotu półtorej godziny po przylocie.
Jednak siły bezpieczeństwa nie mają zamiaru ani płacić, ani przepraszać. Twierdzą, że nie można było nikogo ostrzec, że będą ćwiczenia, bo wtedy nie zostałyby wykryte luki w zabezpieczeniu lotniska w Ułan Bator. A okazało się, że jest ich sporo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|