Większość schwytanych terrorystów to obywatele Arabii Saudyjskiej. Choć są także mieszkańcy innych krajów. Ale nie od dziś wiadomo, że terroryzm nie zna granic. Zostali pojmani podczas operacji antyterrorystycznych prowadzonych przez saudyjskie wojsko i siły specjalne. W ciągu ostatnich trzech miesięcy. Ale władze w Rijadzie informują o tym dopiero teraz.
Gdyby nie zostali złapani, mogłoby dojść do wielu tragedii. Ginęliby niewinni ludzie, bo skrajni islamiści planowali krwawe zamachy i ataki. Nie ujawniono na jakie cele chcieli uderzyć i gdzie miały wybuchać bomby. Ale możliwe, że w samej Arabii Saudyjskiej. Nie raz dochodziło tam do ataków na amerykańskich żołnierzy albo ambasadę Stanów Zjednoczonych.
Na szczęście terroryści, dla których ludzkie życie nie jest nic warte, są już pod kluczem. I są dobrze strzeżeni, bo saudyjskie więzienia uchodzą za jedne z najgorszych na świecie.