Włoskie samoloty nie będą ani startować, ani lądować. Związki zawodowe strajkują cały dzień, bo nie chcą zgodzić się na zwolnienia zapowiedziane przez Alitalię, największego włoskiego przewoźnika.
Liczba odwołanych połączeń ma jeszcze wzrosnąć, na razie mówi się o 225 lotach krajowych i zagranicznych. To wystarczyło, żeby na lotniskach w całym kraju zapanował chaos. Do strajku załóg Alitalii przyłączyli się piloci włoskich linii Meridiana.
Niedawno premier Romano Prodi dał firmie 3 miesiące, żeby opanowała kryzys. Alitalia stoi na krawędzi upadku. Szefowie próbują ją uratować. Jeśli im się nie uda, pracę mogą stracić tysiące ludzi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl