Prezydent Wenezueli zapewnia, że dwa razy w ciągu dnia rozmawiał przez telefon z kubańskim dyktatorem. I że jego nauczyciel i przewodnik w drodze do socjalistycznego dobrobytu nie choruje na nowotwór.
To wystąpienie Chaveza pojawia się w dzień po amerykańskich informacjach, że Castro jest już na łożu śmierci. Prezydent Wenezueli zaprzecza temu. Twierdzi on, że jest stale powiadamiany o stanie zdrowia El Comandante. Wprawdzie przyznaje, że Castro toczy "ciężką walkę o zdrowie po przejściu poważnej choroby", ale podkreśla, że nie jest to rak. Dyktator - według Chaveza - jest w dobrym nastroju i planuje nowe przedsięwzięcia.
Ale faktem jest, że Fidel Castro nie pokazuje się publicznie od lipca. Trafił wtedy do szpitala, ale do tej pory nie poinformowano oficjalnie, na co cierpi. Co jakiś czas w prasie ukazują się jego zdjęcia, jak leży w łóżku. Zazwyczaj publikowane są wtedy, gdy odwiedza go właśnie Hugo Chavez. Kubą od lipca faktycznie rządzi brat Fidela - Raul.