Napięcie wśród Palestyńczyków rosło już od kilku miesięcy. A teraz sięgnęło zenitu, bo prezydent Autonomii, Mahmud Abbas zapowiedział rozpisanie nowych wyborów. Rzecz jasna, nie mogło się to spodobać obecnemu szefowi rządu i jego ugrupowaniu. A jest nim Ismail Hanija i skrajny Hamas. Między Abbasem i jego ruchem Fatah a Hamasem iskrzyło zresztą od lat.
Teraz jednak skończyły się słowne potyczki, a zaczęły strzały. W mieście Gaza starli się zwolennicy Hamasu z gwardią Abbasa. Zginął jeden z gwardzistów, ale jest też kilka osób rannych. I to po obu stronach.
Napięcie rośnie, bo Autonomia Palestyńska jest bankrutem. Dlatego, że po tym jak do władzy doszedł Hamas zagranica przestała tam posyłać pieniądze. W dodatku Izrael zamroził palestyńskie konta. A bez zagranicznej pomocy Autonomia nie jest w stanie się utrzymać.