Nawet gdyby chciała, nie wymaże z pamięci tych minut. Uzbrojony Chińczyk wziął w autobusie jako zakładniczkę młodą kobietę. Dla niej na szczęście wszystko dobrze się skończyło, ale napastnik został postrzelony przez milicyjnego snajpera.
Miała broń przystawioną do skroni. Mężczyzna krzyczał, że ją zabije. Niczego nie żądał, dlatego chińska milicja podejrzewa, że ma problemy psychiczne.
Wydarzenia w mieście Guiyang to był prawdziwy dramat. Każda minuta ciągnęła się zakładniczce jak długie godziny. Na szczęście kobieta zachowała zimną krew. Uratował ją celny strzał
milicyjnego snajpera.
Napastnik nie zginął, kula go tylko raniła. Resztę życia pewnie spędzi za kratami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl