Dziennik Gazeta Prawana logo

Minister obrony: Saddam zasłużenie stracony

12 października 2007, 14:54
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Irakijczycy wydali na niego wyrok zgodnie ze swoim prawem i myślę, że nie powinniśmy tego kwestionować. Tym bardziej że na niewinnego nie trafiło" - mówi DZIENNIKOWI Radosław Sikorski, minister obrony narodowej.
Małgorzata Werner: Saddam Husajn na oczach całego świata zawisł w sobotę na stryczku. Czy teraz sprawiedliwości stało się zadość?
Radosław Sikorski: Tak, oczywiście. Irakijczycy wydali na niego wyrok zgodnie ze swoim prawem i myślę, że nie powinniśmy tego kwestionować. Tym bardziej że na niewinnego nie trafiło. W jego wypadku to uzasadniona kara. Był jednym z największych zbrodniarzy dwudziestego wieku, gdyż rozpętał dwie krwawe wojny, użył broni chemicznej przeciw własnym obywatelom i wymordował tysiące swoich prawdziwych i domniemanych przeciwników. Na dodatek w sumie okazał się niezbyt inteligentnym politykiem, gdyż nie wiedział, kiedy się cofnąć i ustąpić, w momencie, w którym nie ulegało już wątpliwości, że żarty się skończyły.

Niektórzy twierdzą, że Saddama powieszono przedwcześnie, bo nie wszystkie jego zbrodnie zostały osądzone i rozliczone przez sprawiedliwość.
Z tego, co wiem, także kolejni kompani Saddama zostaną osądzeni, jak na przykład "Chemiczny Ali", który wykonał rozkaz użycia broni chemicznej przeciwko Kurdom. Wydaje mi się, że akurat ten reżim będzie poddany osądowi, a jego zbrodnie zostaną zapisane w annałach ludzkiego okrucieństwa.

Jako korespondent był pan długo wśród Afgańczyków, zna pan mentalność mieszkańców Bliskiego i Środkowego Wschodu. Czy zasada śmierć za śmierć jest tam typowa?
Generalnie Afgańczycy kierują się jurysprudencją islamu, z domieszką zwyczajów plemiennych. W tej tradycji na przykład morderstwo jest nie tylko przestępstwem przeciwko społeczeństwu, ale głównie przeciwko rodzinie ofiary, która ma większe prawa niż w naszej tradycji. Ktoś taki jak Husajn też nie zostałby tam ułaskawiony.

Nie obawia się pan, że ta egzekucja stworzy legendę Husajna jako męczennika?
W niektórych kręgach zapewne tak. Punkt widzenia zależy do punktu siedzenia. Niedawno gościłem w Warszawie ministra obrony Mongolii, który sprezentował mi wspaniałą plakietkę upamiętniającą rocznicę narodzin Dżingis Chana. U nas, jakby to ująć dyplomatycznie, pamiętamy go jako postać kontrowersyjną. Dla mnie bohaterem jest płk Kukliński, a dla niektórych gen. Jaruzelski i tak już pewnie pozostanie.

Czy śmierć Saddama przybliży pokój w Iraku?
Chciałoby się w to wierzyć. Może pogrobowcy partii Baas uświadomią sobie, że do przeszłości nie ma już powrotu. Wielu Irakijczyków po 24 latach dyktatury bało się Saddama, nawet po tym, jak został osadzony w więzieniu. To było widać nawet na sali sądowej. Jego ostateczny koniec ośmieli i zachęci tych, którzy chcą normalnego, demokratycznego Iraku.

Radek Sikorski, minister obrony. W latach 1986-1989 był korespondentem prasy brytyjskiej ("The Spectator", "The Observer") w Afganistanie, Angoli i Jugosławii. Swój pobyt w Afganistanie opisał w książce "Prochy świętych - podróż do Heratu w czas wojny"
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj