Chciał na szczycie góry obejrzeć pierwszy wschód słońca w nowym roku. To stara japońska tradycja. Ale podczas wspinaczki upadł tak nieszczęśliwie, że utknął w szczelinie. Ratunek nadszedł dopiero dwa dni później.
Dla 33-letniego Fumio Shojiego wszystko skończyło się na strachu, połamaniach i odmrożeniach. Ale na szczęście mężczyzna żyje. Ratownicy przewieźli go do szpitala. Japończyk przeżył, bo miał przy sobie trochę jedzenia. To jakoś wystarczyło na dwa dni.
Co roku na górę Fuji w noworoczną noc wspinają się tysiące mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. I co roku są ofiary. W tym jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne - wśród nich Fumio Shoji.
Góra Fuji znajduje się na wyspie Honsiu. Jest najwyższym szczytem Japonii. Mieszkańcy tego kraju uważają ją za świętą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl