Tych spotkań z poprzednim kanclerzem Niemiec nie było zresztą dużo. Bo między Stanami a Niemcami zapanował wielki chłód po inwazji na Irak. Berlin wspólnie z Francją i Rosją stanowczo się sprzeciwiał tej wojnie. Ale Schroeder zarabia teraz wielkie pieniądze w firmie, która będzie zarządzać kontrowersyjnym gazociągiem z Rosji do Niemiec, a jego następczyni zabrała się do naprawy kontaktów z Waszyngtonem.
Merkel pojechała do Ameryki rozmawiać między innymi właśnie o tym, co dzieje się w Iraku. "Choć siły zbrojne Niemiec nie są obecne w Iraku, bardzo zależy nam na tym, by Irak obrał kurs na bardziej pokojowy rozwój, gdzie ludność nie będzie musiała więcej obawiać się o swoje życie" - powiedziała.
Oczywiście tematów spotkania było dużo więcej. Bo Merkel pojechała do Stanów nie tylko jako szefowa rządu w Berlinie. Również jako przywódczyni Unii Europejskiej. Od stycznia to właśnie Niemcy przewodzą Wspólnocie.