Żona Billa Clintona od sześciu lat zasiada w Senacie. Teraz będzie pierwszą kobietą, która wystartuje w wyborach na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zrobiła już nawet pierwszy krok w tym kierunku. Była pierwsza dama w poniedziałek chce zacząć organizować komitet, który zbada jej szanse na wygraną i zajmie się zbieraniem pieniędzy na kampanię wyborczą.

Jednak Hillary Clinton już teraz jest nieźle przygotowana do wyścigu o prezydenturę. Ma jeszcze 20 milionów dolarów (około 60 milionów złotych) z ubiegłorocznej kampanii w wyborach do Senatu. A poza tym już od dłuższego czasu mówi się, że to właśnie ją Demokraci wskażą jako swojego kandydata na przywódcę Stanów Zjednoczonych.

Jej najgroźniejszym rywalem w walce o poparcie partii może się okazać czarnoskóry Barack Obama, który swoje plany ogłosił w ubiegłym tygodniu. Obama to senator ze stanu Illinois. Błyskawicznie przeprowadzony sondaż wykazał, że to jednak była Pierwsza Dama ma większe szanse na partyjną nominację. Opowiedziało się za nią 41 proc. badanych. Za Obamą - jedynie 17 proc.