Mateusz Morawiecki musi podjąć decyzję szybko. Według prof. Radosława Markowskiego, budowa nowej formacji politycznej od zera zajmuje minimum rok. Ponieważ do kolejnych wyborów zostało około półtora roku, polityk powinien zacząć działać natychmiast. Budowa lokalnych struktur i osadzenie się na mapie politycznej to proces, którego nie da się przeskoczyć w kilka miesięcy.
Jaka byłaby partia Morawieckiego?
Ekspert uważa, że były premier ma "papiery" na stworzenie ugrupowania, którego brakuje na polskiej scenie. Charakterystyka nowej formacji według prof. Markowskiego to: prawicowe i nacjonalistyczne wartości, brak radykalizmu, który mógłby straszyć wyborców środka (np. w kwestiach obronności), formacja odmienna od linii prezentowanej przez Przemysława Czarnka. Mimo doświadczenia premierowskiego, politolog studzi jednak entuzjazm – tylko ok. 5-10 proc. wyborców upatruje w Morawieckim szansy na sensowne rządy.
Prezes PiS trzyma lejce
Prof. Markowski przypomina w rozmowie z "Faktem", że w Prawie i Sprawiedliwości wciąż decyduje tylko jeden człowiek – Jarosław Kaczyński. Jako dowód wskazuje niedawne zawieszenie Krzysztofa Szczuckiego. Zdaniem politologa, lider PiS dyscyplinuje nawet prominentnych działaczy, co może potęgować frustrację w otoczeniu Morawieckiego. Były premier prawdopodobnie nie zgadza się z wieloma obecnymi ruchami partii, co przybliża go do wyjścia na niepodległość.
Egzotyczne koalicje na horyzoncie?
Jeśli Morawiecki zdecyduje się na autorski projekt, będzie potrzebował sojuszników. Prof. Markowski widzi tutaj dwa kierunki:
- Konfederacja: Możliwa współpraca z niektórymi elementami tej formacji.
- PSL: Politolog nazywa ludowców "partią obrotową". PSL udowodnił już, że potrafi wchodzić w koalicje z postkomunistami i liberałami. Nowa, "cywilizowana konserwa" Morawieckiego mogłaby być dla nich kolejnym partnerem do rozmów.