Stany Zjednoczone w zastraszającym tempie tracą sympatię świata; według najnowszego sondażu BBC ponad połowa mieszkańców globu sprzeciwia się amerykańskiej polityce zagranicznej, a aż trzy czwarte protestuje przeciwko działaniom Waszyngtonu w Iraku - pisze DZIENNIK.
Sondaż przeprowadzono w 25 państwach, w tym w Polsce, a zdaniem komentatorów rosnąca niechęć do USA utrudnia Białemu Domowi politykę zagraniczną.
"Ameryka traci miękką umiejętność zjednywania sobie sojuszników" - mówi DZIENNIKOWI turecki politolog Soli Özel z Bilgi Üniversitesi w Stambule. W jego
kraju - niegdyś hołubionym przez Biały Dom - 69 proc. ludności to przeciwnicy Ameryki, a zaledwie 7 proc. - jej zwolennicy.
Na liście najbardziej krytycznych wobec Ameryki narodów znaleźli się również najważniejsi sojusznicy i partnerzy USA jak Wielka Brytania i Niemcy, gdzie krytyczne opinie wyraża blisko 70 proc. badanych. Przywódcom tych krajów coraz trudniej będzie wyjaśniać wyborcom, dlaczego wspierają działania amerykańskiej administracji. Pierwszą ofiarą antyamerykanizmu padł brytyjski premier Tony Blair. To właśnie bezkrytyczne poparcie polityki George’a W. Busha sprawiło, że ten niegdyś najpopularniejszy na Wyspach polityk spadł na szary koniec sondaży poparcia, a jego rządy dobiegają końca.
Kanclerz Niemiec Angela Merkel nie ma takich kłopotów, ale tylko dzięki temu, że działając na rzecz pojednania z Amerykanami, nie boi się krytykować Białego Domu np. za przetrzymywanie więźniów w bazie Guantánamo na Kubie.
Na liście najbardziej krytycznych wobec Ameryki narodów znaleźli się również najważniejsi sojusznicy i partnerzy USA jak Wielka Brytania i Niemcy, gdzie krytyczne opinie wyraża blisko 70 proc. badanych. Przywódcom tych krajów coraz trudniej będzie wyjaśniać wyborcom, dlaczego wspierają działania amerykańskiej administracji. Pierwszą ofiarą antyamerykanizmu padł brytyjski premier Tony Blair. To właśnie bezkrytyczne poparcie polityki George’a W. Busha sprawiło, że ten niegdyś najpopularniejszy na Wyspach polityk spadł na szary koniec sondaży poparcia, a jego rządy dobiegają końca.
Kanclerz Niemiec Angela Merkel nie ma takich kłopotów, ale tylko dzięki temu, że działając na rzecz pojednania z Amerykanami, nie boi się krytykować Białego Domu np. za przetrzymywanie więźniów w bazie Guantánamo na Kubie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|