To była regularna bitwa. Uzbrojona w granatniki i karabiny banda rebeliantów zaatakowała więzienie w mieście Kidapawan na południu Filipin. Co najmniej 46 więźniów, w tym terroryści, uciekło. Obyło się bez zabitych.
Najpierw grupa 25 uzbrojonych po zęby muzułmańskich rebeliantów wysadziła w powietrze fragment więziennego muru. To właśnie tamtędy zbiegli więźniowie. Wtedy strażnicy otworzyli ogień. Napastnicy nie pozostali dłużni. Rozpoczęła się istna kanonada. Bitwa trwała ok. 15 minut. Cudem nikt nie zginął. Wiadomo o dwóch rannych.
Niektórzy spośród prawie 800 więźniów nie chciało uciec. Jednak części się udało. Wśród nich byli podejrzani o uczestnictwo w zamachach bombowych na wyspie Mindanao.
Trwa obława policji i wojska. Ciągle szukają rebeliantów i zbiegłych więźniów. Według władz, za atakiem stoi separatystyczny Islamski Front Wyzwolenia Moro. Jednak ta organizacja nie przyznaje się do winy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl