Wczoraj w zdominowanym przez Kurdów północnym Iranie zestrzelony został wojskowy helikopter pełen irańskich żołnierzy, już drugi w ciągu zaledwie tygodnia. Coraz częściej dochodzi też do regularnych walk z irańskim wojskiem i policją - pisze DZIENNIK.
"To nie przypadek. Widać w tym rękę amerykańskich służb specjalnych, które zbroją irańskich separatystów" - twierdzą zachodnie media.
Brytyjski "Daily Telegraph", powołując się na dobrze poinformowane źródła w CIA i Pentagonie, napisał, że Stany Zjednoczone zbroją po cichu irańskie mniejszości, aby rozbić w ten sposób reżim ajatollahów od środka. Amerykanie wykorzystują fakt, że Iran to państwo wieloetniczne, w którym dominujący Persowie żyją razem z Azerami, Kurdami, Arabami i dziesiątkami innych narodowości.
"Irańczyków kojarzy się głównie z Persami, ale to tylko połowa populacji tego 70 milionowego kraju. Tak naprawdę Iran to etniczny tygiel" - mówi DZIENNIKOWI znany reporter i podróżnik Christoph Reuter, autor tłumaczonych także na polski książek o Bliskim Wschodzie.
Gdy w północnym Iranie spadł pierwszy wojskowy helikopter, Teheran próbował zatuszować sprawę zrzucając winę na warunki atmosferyczne. "Nieprawda. To my zestrzeliliśmy maszyny" - poinformowała natychmiast ulokowana w północnym Iraku Partia Na Rzecz Wolnego Życia w Kurdystanie (PEJAK), wcześniej znana głównie z porwań irańskich policjantów. Według "Telegrapha", PEJAK jest coraz bardziej skuteczniejsza, bo dostała zastrzyk finansowy z Waszyngtonu.
Brytyjski "Daily Telegraph", powołując się na dobrze poinformowane źródła w CIA i Pentagonie, napisał, że Stany Zjednoczone zbroją po cichu irańskie mniejszości, aby rozbić w ten sposób reżim ajatollahów od środka. Amerykanie wykorzystują fakt, że Iran to państwo wieloetniczne, w którym dominujący Persowie żyją razem z Azerami, Kurdami, Arabami i dziesiątkami innych narodowości.
"Irańczyków kojarzy się głównie z Persami, ale to tylko połowa populacji tego 70 milionowego kraju. Tak naprawdę Iran to etniczny tygiel" - mówi DZIENNIKOWI znany reporter i podróżnik Christoph Reuter, autor tłumaczonych także na polski książek o Bliskim Wschodzie.
Gdy w północnym Iranie spadł pierwszy wojskowy helikopter, Teheran próbował zatuszować sprawę zrzucając winę na warunki atmosferyczne. "Nieprawda. To my zestrzeliliśmy maszyny" - poinformowała natychmiast ulokowana w północnym Iraku Partia Na Rzecz Wolnego Życia w Kurdystanie (PEJAK), wcześniej znana głównie z porwań irańskich policjantów. Według "Telegrapha", PEJAK jest coraz bardziej skuteczniejsza, bo dostała zastrzyk finansowy z Waszyngtonu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl