Castro wystąpił na żywo po raz pierwszy od listopada ubiegłego roku, kiedy to przeszedł poważną operację przewodu pokarmowego. Wcześniej pojawiał się w telewizji, ale nigdy w czasie bezpośredniej transmisji. Teraz jednak kubański przywódca zadzwonił do wenezuelskiego radia i przez pół godziny rozmawiał na antenie ze swym przyjacielem Hugo Chavezem.

El Comandante robił wszystko, by przekonać słuchaczy, że wraca do zdrowia. Żartował, opowiadał o wypełniającej go energii i sile. "Robię postępy" - podkreślił. Przy okazji rozmowy na temat załamania na światowych giełdach nie odmówił sobie także krytyki światowego kapitalizmu. Miałem rację, że kapitalizm pogrąża się w kryzysie - grzmiał.

Rozmowa, która składała się niemal z samych uprzejmości, zakończyła się rewolucyjnym okrzykiem Fidela: "Ojczyzna albo śmierć! Zwyciężymy!".