Nie wiadomo, czy były rosyjski prezydent Borys Jelcyn jest tak bogaty, czy tak beztroski. Rosyjski polityk zgubił akty własności cennych gruntów, wartych 40 milionów dolarów, czyli około 120 milionów złotych.
Chodzi o okolice leżącego pod Moskwą Odyncowa. Jelcyn mógł zgubić dokumenty jeszcze w zeszłym roku. Jednak to, że w jego archiwach brakuje aktów własności, wyszło na jaw dopiero teraz.
Jelcyn zgłosił sprawę milicji. Z odpowiednim oświadczeniem wysłał swojego reprezentanta. Ten wyjaśnił tylko, że dokumenty zaginęły "w tajemniczych okolicznościach".
Teraz byłemu prezydentowi nie pozostaje nic innego, jak tylko postarać się o nowy wypis z komitetu ziemskiego, potwierdzający, że to rzeczywiście Borys Nikołajewicz jest właścicielem drogich gruntów. I lepiej, żeby się spieszył, bo jeśli dokumenty wpadły w ręce niepowołanych osób, to 40 milionów dolarów może mu przejść koło nosa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|