W 2020 roku na chińskim niebie mają pojawić się największe samoloty świata. Nie będą to jednak boeingi czy airbusy, tylko chiński wynalazek. Bo władze w Pekinie zapowiedziały, że Chiny, jako mocarstwo, muszą mieć własne maszyny.
Do 2011 roku inżynierowie mają stworzyć plany konstrukcji maszyny. W ciągu kolejnych dziewięciu lat powstaną fabryki. Bo Chiny nie chcą sprowadzać żadnych zagranicznych części czy ściągać konstruktorów. Wszystko ma być zrobione na miejscu. W ten sposób władze liczą, że powstanie wiele nowych miejsc pracy. Bo będą nie tylko zakłady składające samoloty, ale także fabryki elektroniki i innego wyposażenia.
Złośliwi jednak mówią, że projektowanie potrwa 13 lat, bo właśnie tyle zajmie Chińczykom skopiowanie nowego boeinga 787 czy airbusa 380.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|